Lucek, Leoś i Jadwinia
- Agnieszka7714
- Posty: 2450
- Rejestracja: 25 paź 2010, 09:42
- Płeć: kobieta
- Skąd: Wrocław
-
kotku
- Posty: 4225
- Rejestracja: 26 lip 2011, 20:51
Uo mamo! Mój Leosiek kochany <serce> Ale się przestrachałam czytając Twoją historię. Co dopiero Ty musiałaś przeżywać tam na miejscu! Do tej pory nie mogę sobie wyobrazić tego niebieskiego czegoś elektrycznego...
Najważniejsze, że nic się złego nie stało, że kociszonek cały i zdrowy a na strachu się skończyło. Ja nigdy nie zabierałam torebek Tośkowi bo uwielbiałam obserwować ile on ma z nich radości przy zabawie.. ale teraz nie wiem. Będę ostrożniejsza.
Buziaki i uściski dla Ciebie a dla Loverka duużo głasków i miziaki w stópy
Kotki faktycznie jak dzieciuchy.. nie da się przewidzieć co wymyślą.
Najważniejsze, że nic się złego nie stało, że kociszonek cały i zdrowy a na strachu się skończyło. Ja nigdy nie zabierałam torebek Tośkowi bo uwielbiałam obserwować ile on ma z nich radości przy zabawie.. ale teraz nie wiem. Będę ostrożniejsza.
Buziaki i uściski dla Ciebie a dla Loverka duużo głasków i miziaki w stópy
Kotki faktycznie jak dzieciuchy.. nie da się przewidzieć co wymyślą.
- Hann
- Posty: 1634
- Rejestracja: 11 paź 2011, 14:15
- Płeć: K
- Skąd: Warszawa
Dziewczyny, wróciłam do domu, kot mały cały i zdrów. Nie zdradza oznak stresu po nocnej aferze
Właśnie zeżarł pasztecik i pryszedł mi tu mruczeć 
Co prawda nie wiem jakim cudem kot z torbą zdążył jeszcze zahaczyć o biurko, ale że prędkość miał ponadświetlną mogłam w sumie tego nie zauważyć 
Co do tego czegoś niebieskiego elektrycznego właśnie odkryłam roztrzaskaną lampkę za Zuzi biurkiem, więc zachodzi podejrzenie, że błysnęła żarówka (całe szczęście jest cała, popękał tylko papierowy chyba abażur) a nie rozrywająca się torbakotku pisze:Uo mamo! Mój Leosiek kochany <serce> Ale się przestrachałam czytając Twoją historię. Co dopiero Ty musiałaś przeżywać tam na miejscu! Do tej pory nie mogę sobie wyobrazić tego niebieskiego czegoś elektrycznego...
- animru
- Posty: 792
- Rejestracja: 16 lis 2010, 21:04
Bardzo się cieszę, że wszystko dobrze się skończyło, chociaż na pewno mogliście się wszyscy przestraszyć nie na żarty.
Z kotami jak z dziećmi - trzeba mieć oczy wokół głowy, pilnować i dzieci (koty) i potencjalnie niebezpieczne przedmioty usuwać z zasięgu ich wzroku. Oczywiście nie zawsze się to da, bo czasami skubańce mają takie pomysły, że człowiekowi do głowy nie przyjdzie, że zwykła torba może być zagrożeniem <diabeł>
Ciekawe, czy Leoś wyciągnie lekcję z tego przykrego zdarzenia i czy nie będzie się już zbliżał do toreb.
Z kotami jak z dziećmi - trzeba mieć oczy wokół głowy, pilnować i dzieci (koty) i potencjalnie niebezpieczne przedmioty usuwać z zasięgu ich wzroku. Oczywiście nie zawsze się to da, bo czasami skubańce mają takie pomysły, że człowiekowi do głowy nie przyjdzie, że zwykła torba może być zagrożeniem <diabeł>
Ciekawe, czy Leoś wyciągnie lekcję z tego przykrego zdarzenia i czy nie będzie się już zbliżał do toreb.
-
monika§
- Posty: 351
- Rejestracja: 12 lut 2012, 12:55
Dobrze, że kociaczki szybko zapominają takie zdarzenia, choć na pewno nie są one przyjemne
Ok. rok temu kot mojej siostry, wychodząc na dwór przez okno (mieszka na parterze), nie wiedzieć jak, zawiesił się ogonem na sznurku od żaluzji... Wisiał tam dobrą chwilę, zanim dostrzegła sznurek wystający przez okno, kot był już trochę osłabiony wiszeniem za ogon i walką o uwolnienie się
Jednak szybko zapomniał o sytuacji i od tamtej pory sznureczki są zwijane
A z tym "prądem" to coś jest, nie raz jak głaskam mojego kicia, to się "kopiemy" <mrgreen>
Cieszę się, że Twoja historia skończyła się szczęśliwie, jest też przestrogą, bo tak jak kotku, lubię patrzeć jak Bryś bryka z różnymi torebeczkami, a od teraz je będę chować podczas nieobecności, bo kto wie... <shock>
Ok. rok temu kot mojej siostry, wychodząc na dwór przez okno (mieszka na parterze), nie wiedzieć jak, zawiesił się ogonem na sznurku od żaluzji... Wisiał tam dobrą chwilę, zanim dostrzegła sznurek wystający przez okno, kot był już trochę osłabiony wiszeniem za ogon i walką o uwolnienie się
A z tym "prądem" to coś jest, nie raz jak głaskam mojego kicia, to się "kopiemy" <mrgreen>
Cieszę się, że Twoja historia skończyła się szczęśliwie, jest też przestrogą, bo tak jak kotku, lubię patrzeć jak Bryś bryka z różnymi torebeczkami, a od teraz je będę chować podczas nieobecności, bo kto wie... <shock>
- Ania_83
- Posty: 1415
- Rejestracja: 27 lis 2011, 20:15
Oj... biedny Leosiek.. Nic dziwnego że się tak przestraszyłaś bo sama dostałabym zawału serca. Cieszę się strasznie że nic groźnego się nie stało, ale jak to się mówi strach ma wielkie oczy. Dobrze że Leosiek ma tak kochaną Pańcię i się nim tak dobrze zajęła i przytuliła !
Ja na uchwyty zaczęłam również uważać od czasu gdy Lunia bawiła się małą torebką Sephory też z cieńkimi papierowymi uchwytami i tak wskakiwała i wyskakiwała z niej robiąc jednocześnie fikołki że jakoś tak się zaplątała że na szyjce zaplątała się właśnie ta rączka. Wyskoczyłam do niej jak z torpedy i wyswobodziłam ale serce też już miałam w gardle. Od razu odciełam te uchwyty i od tej pory jestem bardziej czujna.
Więc nie martw się, każdemu coś takiego się przytrafia. Najważniejsze że kicia zapomniała i czuje się dobrze

Ja na uchwyty zaczęłam również uważać od czasu gdy Lunia bawiła się małą torebką Sephory też z cieńkimi papierowymi uchwytami i tak wskakiwała i wyskakiwała z niej robiąc jednocześnie fikołki że jakoś tak się zaplątała że na szyjce zaplątała się właśnie ta rączka. Wyskoczyłam do niej jak z torpedy i wyswobodziłam ale serce też już miałam w gardle. Od razu odciełam te uchwyty i od tej pory jestem bardziej czujna.
Więc nie martw się, każdemu coś takiego się przytrafia. Najważniejsze że kicia zapomniała i czuje się dobrze
- Hann
- Posty: 1634
- Rejestracja: 11 paź 2011, 14:15
- Płeć: K
- Skąd: Warszawa
"Kicia" zapomniała, zupełnie niezestresowana się czuje, wróciła do starych przyzwyczajeń, czyli zajmuje całe łóżko/całe przejście/całe coś gdzie akurat postanowiła się nieskromnie wyciągnąć i ma w nosie, że ktoś w nią wdepnieAnia_83 pisze:Najważniejsze że kicia zapomniała i czuje się dobrze![]()

Tak dla odmiany "duża kicia" się popsuła - nie zwiała na widok aparatu. Udała, że nie widzi <mrgreen>

- Kamiko
- Hodowca
- Posty: 3390
- Rejestracja: 19 gru 2008, 12:29
- Hodowla: Mazuria*PL
- Płeć: kobieta
- Skąd: Dobra Wola k/Nasielska
- Kontakt: