Effy: Ufff... no jestem, ale zrozumcie .. mam teraz strasznie dużo futra do wylizywania. Nie wiem skąd się tyle wzięło, ale nagle bach.... kilka ciemnych nocy i tyle futra... no dobrze - jest to trzeba lizać.
Poza tym muszę się pochwalić, proces wychowywania moim ludzi zakończony. Oczywiście musiałam iść na ugodę i opracować język dla tych dziwaków, bo ich to dla mnie jakiś nienormalny jest. Ale o dziwo , nauczyli się szybko. Tylko mówią, że jestem rozpieszczona, a ostatnio zamiast Effy słyszę często: Filcok (Co to ma być???) albo Futerał ... przy czym futerał nawet mi się podoba, brzmi jak jedzenie dobre. Filcoka nie będę tolerować.
No i zabiłabym ptaszka, o niczym innym ostatnio nie myślę... ptaszki... tyle ich dookoła, ale żaden nie wlatuje na moj teren.... jak mam je dopaść.

CHCĘ PTASZKA
Żeby Wam wyjaśnić, nie chcę go zjeść sama, podzielę się z człowiekami. Jak widzę ich prędkość to mi się płakać chce - z głodu padną i nic nie upolują. Nooo, a że oni dzielą się swoim mięsem to i ja tak zrobię - jak już dorwę ... bo na razie nie ma lekko.
Od tego gadania zaschło mi w gardle - idę do wody , pa :-)