Strona 427 z 452

Re: Mój Brono i nasza Izar od Tymabri*PL

: 10 lis 2017, 06:58
autor: asiak
Oj, potwierdzam to co pisze Aguś :) Jesteście bardzo dzielni :ok:
Broneczku, ty i Twoja pańcia zasługujecie na medal :kwiatek:

Re: Mój Brono i nasza Izar od Tymabri*PL

: 10 lis 2017, 07:40
autor: Sonia
asiak pisze: 09 lis 2017, 16:15 Widzisz Margitko, nie jesteśmy jedyne :) Może jeszcze zaczniemy jeździć :mrgreen:
Gdybym miała kasę na auto (takie tylko moje), to bym jeździła :)
Asiu zachęcam, żeby jednak odświeżyć sobie te jeżdżenie, jest to naprawdę bardzo przydatne i poza tym nie wiadomo kiedy się nagle przyda.
Znajomy męża jeździ, a jego żona nie i jak byli na nartach na Słowacji, to on miał wywrotkę na tych nartach i złamał, albo uszkodził rękę, nie pamiętam już, i musiał szybko wracać do Polski, żeby tam dużych kosztów nie ponosić. Sam jakoś pomału dojechał, ale na pewno nie było mu łatwo, a tak, gdyby żona też jeździła to nie byłoby problemu, bo zawsze jest jakiś zmiennik.

Re: Mój Brono i nasza Izar od Tymabri*PL

: 10 lis 2017, 09:03
autor: Becia
Margitko, jesteście bardzo dzielni :kiss: :kotek: Jestem pewna, że z podawaniem insuliny poradzisz sobie bardzo dobrze :ok:
Trzymam kciuki, by udało się bardzo szybko unormować poziom cukru :kciuki: :kciuki: :kciuki: :kciuki: :kciuki:

A ja sobie nie wyobrażam nie prowadzić samochodu :mrgreen: Samochód daje mi poczucie wolności. Coś sobie wymyślę, wsiadam w auto i jadę :gwizdze:

Re: Mój Brono i nasza Izar od Tymabri*PL

: 10 lis 2017, 09:24
autor: margita
Becia pisze: 10 lis 2017, 09:03 A ja sobie nie wyobrażam nie prowadzić samochodu :mrgreen: Samochód daje mi poczucie wolności. Coś sobie wymyślę, wsiadam w auto i jadę :gwizdze:
Och ... też bym tak chciała 😀
Zawsze odkładam ten moment, ale teraz myślę o tym coraz bardziej intensywnie. I z Bronkiem do lekarza mogłabym jeździć sama ... :gwizdze:

Co do insuliny .. to wkłucia się nie boję ... tylko wymierzenia małej dawki, aby nie przesadzić. Mam specjalną do tego miarkę ... lupa zegarmistrzowska już pocztą idzie ... No i aby pomiary cukru z uszka się dobrze nauczyć. Dziś też dopiero za 3 razem się udało. Cukier jest i nie ma co zwlekać. Po pracy odbieram strzykawki i kłuję insuliną dziś wieczorem :-|

Re: Mój Brono i nasza Izar od Tymabri*PL

: 10 lis 2017, 09:30
autor: yamaha
:kciuki: :kciuki: :kciuki: bedzie dobrze, nauczysz sie, Margitko i to szybko :kciuki: :kciuki: :kciuki:

A co do jezdzenia : ja od zawsze UWIELBIALAM jazde autem, jak tylko zdalam na prawko (nawet 17 jeszcze nie mialam, musialam czekac, zeby je dostac do urodzin :mrgreen: ) to zaczelam jezdzic.
I.. wlasciwie nigdy nie przestalam, choc WLASNE auto kupilam dopiero pare lat temu.... ;-))


Jak sie prawko ma, wziac kilka lekcji, zeby sie na nowo oswoic i CIACH ! :ok:
To takie praktyczne przeciez :mrgreen:

Re: Mój Brono i nasza Izar od Tymabri*PL

: 10 lis 2017, 10:07
autor: agniecha
Trzymam kciuki za wieczorne kłucie :kciuki: :kciuki: :kciuki: Będzie super :)
Ja też jeżdżę "od zawsze" dzięki mądrości mojego taty . Jak tylko mogłyśmy z siostrą robić prawko to wypychał nas na kurs i kazał jeździć . No to jeżdżę już ponad dwadzieścia lat :)

Re: Mój Brono i nasza Izar od Tymabri*PL

: 10 lis 2017, 10:16
autor: margita
Wiem Yamaszko ...😀
Wstyd mi za ten mój strach w tej kwestii
:hidden:

Re: Mój Brono i nasza Izar od Tymabri*PL

: 10 lis 2017, 10:19
autor: margita
agniecha pisze: 10 lis 2017, 10:07
Ja też jeżdżę "od zawsze" dzięki mądrości mojego taty . Jak tylko mogłyśmy z siostrą robić prawko to wypychał nas na kurs i kazał jeździć . No to jeżdżę już ponad dwadzieścia lat :)
A u mnie odwrotnie ... miałam kierowcę i brak okazji abym to ja mogła robić ;-(
A teraz wielkie przestraszone oczy i serce w gardle ...

Oj za wkłucie i odmierzenie odpowiedniej dawki - trzymajcie kciuki :)

Re: Mój Brono i nasza Izar od Tymabri*PL

: 10 lis 2017, 11:37
autor: Sonia
Trzymam mocno kciuki za Twoje odmierzanie i za pacjenta, żeby to jakoś dzielnie znosił :kciuki: :kciuki: :kotek:
Ja sobie jakoś nie wyobrażam, dwa razy dawałam zastrzyk Brysi, raz u weta i super się udało, a drugi raz w domu i skończyło się kotem pod łóżkiem z wbitą igłą i ja pod łóżkiem, żeby Brysię wyciągnąć, a Tż wyciągał mnie za nogi, bo było pod łóżkiem tyle miejsca, że ja to na styk wpełzłam :oops: :hidden:

Re: Mój Brono i nasza Izar od Tymabri*PL

: 10 lis 2017, 13:08
autor: margita
Sonia pisze: 10 lis 2017, 11:37 Trzymam mocno kciuki za Twoje odmierzanie i za pacjenta, żeby to jakoś dzielnie znosił :kciuki: :kciuki: :kotek:
Ja sobie jakoś nie wyobrażam, dwa razy dawałam zastrzyk Brysi, raz u weta i super się udało, a drugi raz w domu i skończyło się kotem pod łóżkiem z wbitą igłą i ja pod łóżkiem, żeby Brysię wyciągnąć, a Tż wyciągał mnie za nogi, bo było pod łóżkiem tyle miejsca, że ja to na styk wpełzłam :oops: :hidden:
Już sobie to wyobrażam :lol: