Dziękuję Wam ogromnie
Kciuki będą bardzo bardzo potrzebne. Tym bardziej, że kolejne kłody pod nogami

Dziś byłam z Jelonkiem m.in. i na pobraniu krwi, ponieważ przed środowymi badaniami musi mieć wykonane bieżące "podstawowe" badania. Wyraźnie mówiłam lekarzowi, że chcę pełną morfologię i biochemię, chcę mieć zbadany każdy parametr, jaki tylko można zbadać, choćby i był mało istotny. Zła jestem okrutnie na siebie, że nie zabrałam wydrukowanej "ściągi" od Dorszki, jakie parametry należy zawsze zbadać. Tym bardziej, że już raz z poprzednim wetem przerabiałam historię niewykonania pełnego badania krwi. No ale powtarzałam lekarzowi chyba 3 razy, że badamy wszystko, co jest tylko możliwe. Choćby i dany parametr mówił o ilości włosów na łapce (taki przykład z kosmosu, ale chciałam zobrazować, że chcę wszystko przebadać). I co? I d... Po godz. 20 dostałam na maila wyniki. Z biochemii jest tylko 6 parametrów

Nie wiem czy to wystarczy lekarzom z Wrocławia. Ja nawet nie notowałam, jakie parametry należy zbadać, bo od razu stwierdziłam, że skoro musi mieć wykonane nowe badanie krwi to zbadamy WSZYSTKO. I co? I dupa. Nie ma wszystkiego. Czy na prawdę tak trudno weterynarzom z tytułem doktora, właścicielom dwóch największych klinik w Poznaniu, wykonać pełne badanie krwi

???

To tak dużo
Mało tego - część parametrów jest poniżej normy (glukoza znacznie), a część powyżej. Ale dostałam same wyniki badania, bez żadnego komentarza. Do Kliniki nie mogłam się już dodzwonić. Jutro będę się kontaktować z UP we Wrocławiu...
Zła jestem. Zła jestem okrutnie. Na weta, na siebie. Chyba mogłabym głową rozwalić ścianę i nic a nic by mnie nie bolało.
Tak się staram tego mojego kociszona ochronić przed zbyt częstymi wizytami u weta. Bo to zawsze stres. A stres powiązany z obniżoną odpornością daje otwartą furtkę dla mutacji koronawirusa...
