Dzisiaj wieczorem minie już 10-ty dzień jak kochana Dorszka <pokłon> przywiozła do nas naszą śliczną kremową bikoloreczkę Kalunie.
Jak przystało na kochaną mamuńkę –hodowcę która zadbała o wszystko co tylko można ,oba skarby dostały na dzień dobry specjalne obróżki behawioralne z feromonami.
Nasz niezwykle spokojny Koloruś i mała mega iskiereczka Kalunia zaczęli się poznawać i tak naprawdę mogę szczerze napisać ,ze w 5-tym dniu było już bardzo dobrze.
Witają się noskami obwąchują , leżą już naprawdę blisko siebie tylko oczywiście trzeba pamiętać ,ze Kalunia to malutka dziecinka która chce się bawić ,a tu taki stary zgred <lol> patrzy na jej brykanie z niesmakiem.
Uwielbiam je obserwować <serce> , niesamowicie dużo gadają ze sobą , Koloruś chodzi ze stoickim spokojem pomału z łapy na łapę , Kalunia biega wokół niego zaczepiając go łapą ,a Koloruś tak śmiesznie gaworzy pod nosem. No naprawdę widok rozbrajający.
Bardzo dużo radości i ciepła wniosła Kalunia do naszego domu , dzięki niej bardzo dużo się znowu nauczyłam ,a przede wszystkim bardzo dużo zrozumiałam ale o tym później innego dnia .
Kaluś śpi na podusi w łóżku razem z Pauliną niestety ja na razie nie mam szans no nocne mruczanki , córcia jest tak szczęśliwa ,ze nie mogę ingerować w żaden sposób w to wielkie uczucie.
Dorszko kochana dałaś wielką pigułę spokoju mojej córce nawet nie wiesz jak bardzo jestem Ci wdzięczna mam wielki dług wdzięczności u Ciebie <serce> .
Dzisiaj obcinałyśmy pazurki iiiii płaczącej Kaluni( nie bardzo lubimy te zabiegi) przyszedł na pomoc Koloruś pacając Paulinę łapą i wołając rozpaczliwie : łłaaaa ( zostaw ją) ja wymiękłam <lol> .
Staram się kłaść aparat koło siebie ale wiecie jak to jest jak właśnie jest ten cudowny moment to już ta wspaniała sekundka minęła, trochę wybrałam , wczoraj Kalunia była niesamowita siedziała na swoim drapaczku jak zauroczona i mogłam ja obfocić na wszystkie strony .
to usilowałam bez lampy jest nie bardzo ale i tak mi sie podoba ,wiec wklejam
