Nie mogę się ogarnąć po wczorajszym. Jestem w szoku, że on skoczył, tak był spanikowany
Jego opiekunowie chyba wyjechali na parę dni, bo rolety pozasłaniane, okna pouchylane jak było.
Poraża mnie jeszcze to, że służby ratunkowe olewają takie sytuacje. Pan strażak, tłumaczył kiedy nalegałam na ich przyjazd, że nie może przyjechać bo procedury, bo nie wie czy tyn kot nie jest bezdomny i zaraz gdzieś nie ucieknie. Jak mówiłam, że przecież siedzi na parapecie na 7 piętrze w bloku, to nie może być bezdomny!!! to pan pomijał to milczeniem. Ja wczoraj nie myślałam zbyt trzeźwo, dziś rodzą się we mnie pytania, że co, bezdomnego nie warto ratować?
Ale czego ja wymagam, do ludzi karetka przyjechać czasem nie chce, albo jedzie wieki całe, a co dopiero do jakiegoś zwierzaczka.
Serce mi pęka. Może od razu trzeba było jakieś kołdry z domu wyciągnąć i tam porozkładać, sama nie wiem
Dlatego bardzo apeluję nie lekceważmy pomysłowości kotów.