Strona 468 z 593
Re: Magnus i Madox
: 08 cze 2016, 09:28
autor: sandra
Kciuki za Magnuska <serce> <serce> <serce>
Re: Magnus i Madox
: 08 cze 2016, 10:24
autor: ozon
Fusiu pisze:My już po pobieraniu krwi. Nie wiem czy dobrze zrobiłam decydując się na jej pobranie bez narkozy. Magnus strasznie, straszliwie się zdenerwował. Ja się trzęsę cała z nerwów.
Czekamy na wyniki około 14. Osiwieję
Asiu, ale narkoza to zawsze jakieś ryzyko, zwłaszcza, że weci biorą chyba różne opcje pod uwagę, jeśli chodzi o diagnozę, bo zestaw badań macie dosyć szeroki. Ważne, że już jesteście po i Magnusik może spokojnie dochodzić do siebie

I Ty też
A o 14 to chyba samą morfologię będziecie mieli? Czy już cały komplet?
Kciuki zaciskam nieustająco <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok>
Re: Magnus i Madox
: 08 cze 2016, 10:33
autor: Fusiu
Morfologia będzie szybciej.. Pani od razu wstawiła krew do maszyny (czy gdzie to się tam robi?).
A całość ma być po 14, tylko bez OB, bo nie dadzą rady u nich tego zbadać.
Może to dlatego, że mają własne laboratorium?
Nie przespałam z nerwów prawie całej nocy. Magnusik głodówkę zniósł pięknie. Przespał całą noc i rano, o 7.30 to ja zwalałam go z łóżka <gwiżdże> . Podałam mu jedzonko, i zjadł, zapominając o lizaniu wygolonej łapki.
Madox, jak to Madox, nawet nie zorientował się, że nie ma misek. Ale on jest kosmitą 8-)
Re: Magnus i Madox
: 08 cze 2016, 10:34
autor: Limonka
Fusiu pisze:My już po pobieraniu krwi. Nie wiem czy dobrze zrobiłam decydując się na jej pobranie bez narkozy. Magnus strasznie, straszliwie się zdenerwował. Ja się trzęsę cała z nerwów.
Czekamy na wyniki około 14. Osiwieję
Fusiu, niektóre koty bardzo tej czynności nie lubią. Ja ostatnio przechodziłam przez to z moją 17letnią kotką, która mieszka u rodziców. U pierwszego weta pobranie krwi wyglądało jak na wojnie- jak sobie przypomnę to aż mnie ciarki przechodzą. Ja miałam trzymać kota za tylne nogi, jeden z wetów trzymał ja za szyje poprzez naciągnięty ręcznik, a druga wetka pobierała z przedniej łapy. Musiała 2 razy próbować, bo z jednej łapy igła uciekła, krew nie chciała lecieć.... Bryśka się tak darła, że popłakałam sie ja, mama siedząca w poczekalni, a kot ze stresu się posikał.....
Jak przeniosłam leczenie do dr Borkowskiej to się okazuje że można inaczej, nawet u trudnego kota. Bryśka nadal jest kotem niedotykalskim, ale przy odpowiednim podejściu dała sobie z tylnej łapy (!) pobrać krew w 2 minuty, bez żadnej masakry.
One to przeżywają, ale ja wierzę, że czują że robimy to dla ich dobra żeby im pomóc.

Re: Magnus i Madox
: 08 cze 2016, 10:40
autor: Fusiu
Och rany, straszne
Tu nie było tak drastycznie, ja trzymałam Magnusika, mówiłam do niego i drapałam. Krew kapała jak z nosa
Też w domu sobie popłakałam. Ale Maguś dostał mięsko, przysmaczki. Niestety musiałam podać antybiotyk, i znowu się zdenerwowało to moje futrzane serduszko.
Czekamy wraz z Tajgunią na wyniki <ok> <ok> <ok>
Musi być dobrze. Wyniki na pewno będą wzorcowe

Re: Magnus i Madox
: 08 cze 2016, 10:45
autor: ozon
Fusiu pisze:Morfologia będzie szybciej.. Pani od razu wstawiła krew do maszyny (czy gdzie to się tam robi?).
A całość ma być po 14, tylko bez OB, bo nie dadzą rady u nich tego zbadać.
Może to dlatego, że mają własne laboratorium?
A to dlatego :-) U nas wszystko pojechało do Bydgoszczy, chyba nawet morfa nie będzie robiona na miejscu.
Re: Magnus i Madox
: 08 cze 2016, 10:49
autor: Fusiu
ozon pisze:Fusiu pisze:Morfologia będzie szybciej.. Pani od razu wstawiła krew do maszyny (czy gdzie to się tam robi?).
A całość ma być po 14, tylko bez OB, bo nie dadzą rady u nich tego zbadać.
Może to dlatego, że mają własne laboratorium?
A to dlatego :-) U nas wszystko pojechało do Bydgoszczy, chyba nawet morfa nie będzie robiona na miejscu.
Och, rozumiem, bo już się zdążyłam zdenerwować.
Asiu

Re: Magnus i Madox
: 08 cze 2016, 11:20
autor: Kamila
Biedny Magnuś

, ważne, ze już po wszystkim, teraz to tylko jeszcze chorobę przegnać precz

Ja bym też nie zdecydowała się na narkozę do pobrania krwi, za duże ryzyko.
Trzymam <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> za wyniki.
Re: Magnus i Madox
: 08 cze 2016, 11:52
autor: Luinloth
U nas szczerze mówiąc gorsze było mierzenie temperatury niż kłucie, sądząc po miauku...
Re: Magnus i Madox
: 08 cze 2016, 12:00
autor: joakar
U nas też przy ostatnim pobieraniu krwi było jak w rzeźni. Lekarka próbowała pobrać z przedniej łapy, krew leciała wszędzie tylko nie do strzykawki, kot się wyrywał i miauczał, wszyscy go trzymali. Masakra. <zły> A za chwilę przyszedł główny wet, wkuł się w tylną łapkę i w sekundę było po sprawie.