: 26 lip 2012, 22:05
Meg nadal jest jedynaczką...
Przynajmniej nikt jej z drapaka nie będzie przeganiał (muszę się czymś pocieszać!).
To jest niesamowite, bo jak wychodziłam to Meg, która zawsze strzela focha i chowa się w wersalce, albo zajmuje jakieś miejsce na drapaku urządziła takie pożeganie, że hej! Wyszła za mną na klatkę, aby mnie odprowadzić do windy, nie chciała wracać i tak żałośnie miauczała, że coś niesamowitego.
Tymczasem koty z domu tymczasowego też zrobiły coś zaskakującego, a mianowicie nie pochowały się po kątach (jak to podobno mają w zwyczaju), tylko powyłaziły ze wszystkich szpar, żeby się przywitać. Pani opowiedziała niesamowitą hstorię miała kiedyś kotkę, która czytała jej w myślach. Leżała na łóżku, kotka spała obok i w momencie jak tylko sobie pomyślała, że trzeba wezwać taksówkę i zawieźć ją do weterynarza, to w tym momemcnie kotki już nie było. Zawsze. Nieprawdopodobna historia! I jak tu nie wierzyć, że koty są magiczne!
Ps. Może wyczuwała jej napięcie, albo robiła jakiś nieuświadomiony ruch np. dotykała opuszka ucha, a kotka bezbłędnie jak prawdziwa pokerzystka potrafiła wcześniej rozszyfrować "przeciwnika". Pewnie są jakieś racjonalne metody, żeby to wytłumaczyć, ale mnie się historia z czytaniem w myślach bardziej podoba! <oops> Głaski dla wszystkich forumowych kotów!
Przynajmniej nikt jej z drapaka nie będzie przeganiał (muszę się czymś pocieszać!).
To jest niesamowite, bo jak wychodziłam to Meg, która zawsze strzela focha i chowa się w wersalce, albo zajmuje jakieś miejsce na drapaku urządziła takie pożeganie, że hej! Wyszła za mną na klatkę, aby mnie odprowadzić do windy, nie chciała wracać i tak żałośnie miauczała, że coś niesamowitego.
Tymczasem koty z domu tymczasowego też zrobiły coś zaskakującego, a mianowicie nie pochowały się po kątach (jak to podobno mają w zwyczaju), tylko powyłaziły ze wszystkich szpar, żeby się przywitać. Pani opowiedziała niesamowitą hstorię miała kiedyś kotkę, która czytała jej w myślach. Leżała na łóżku, kotka spała obok i w momencie jak tylko sobie pomyślała, że trzeba wezwać taksówkę i zawieźć ją do weterynarza, to w tym momemcnie kotki już nie było. Zawsze. Nieprawdopodobna historia! I jak tu nie wierzyć, że koty są magiczne!
Ps. Może wyczuwała jej napięcie, albo robiła jakiś nieuświadomiony ruch np. dotykała opuszka ucha, a kotka bezbłędnie jak prawdziwa pokerzystka potrafiła wcześniej rozszyfrować "przeciwnika". Pewnie są jakieś racjonalne metody, żeby to wytłumaczyć, ale mnie się historia z czytaniem w myślach bardziej podoba! <oops> Głaski dla wszystkich forumowych kotów!