Strona 48 z 82

: 26 lip 2012, 22:05
autor: kosanna
Meg nadal jest jedynaczką...
Przynajmniej nikt jej z drapaka nie będzie przeganiał (muszę się czymś pocieszać!).
To jest niesamowite, bo jak wychodziłam to Meg, która zawsze strzela focha i chowa się w wersalce, albo zajmuje jakieś miejsce na drapaku urządziła takie pożeganie, że hej! Wyszła za mną na klatkę, aby mnie odprowadzić do windy, nie chciała wracać i tak żałośnie miauczała, że coś niesamowitego.
Tymczasem koty z domu tymczasowego też zrobiły coś zaskakującego, a mianowicie nie pochowały się po kątach (jak to podobno mają w zwyczaju), tylko powyłaziły ze wszystkich szpar, żeby się przywitać. Pani opowiedziała niesamowitą hstorię miała kiedyś kotkę, która czytała jej w myślach. Leżała na łóżku, kotka spała obok i w momencie jak tylko sobie pomyślała, że trzeba wezwać taksówkę i zawieźć ją do weterynarza, to w tym momemcnie kotki już nie było. Zawsze. Nieprawdopodobna historia! I jak tu nie wierzyć, że koty są magiczne! :kotek:
Ps. Może wyczuwała jej napięcie, albo robiła jakiś nieuświadomiony ruch np. dotykała opuszka ucha, a kotka bezbłędnie jak prawdziwa pokerzystka potrafiła wcześniej rozszyfrować "przeciwnika". Pewnie są jakieś racjonalne metody, żeby to wytłumaczyć, ale mnie się historia z czytaniem w myślach bardziej podoba! <oops> Głaski dla wszystkich forumowych kotów! :kotek:

: 26 lip 2012, 23:25
autor: SHEszunia
Przesliczna Megusia... A lapki jakie ma dlugasne,czy to zludzenie tylko. O albo slepne ;-))
wymiziaj ja prosze ode mnie

: 26 lip 2012, 23:28
autor: Alicja
Te krótkie pysie :kotek:
kosanna, przyjdzie taki dzień, że zobaczysz tego jedynego, wybranego kotka i od razu będziesz wiedziała :-)

: 27 lip 2012, 17:20
autor: margita
dokładnie tak ....
jakoś się tak los sam układa, że kicia się u Was na pewno za jakiś czas znajdzie ... <mrgreen> i to pewnie całkiem niespodziewanie ... <mrgreen>

: 28 lip 2012, 17:23
autor: Danusia
kochana niunia <serce> <serce>

Koty są bardzo mądre :ok: mają niesamowitą intuicję , wszystko wyczuwają :ok:

mnie osobiście już niejednokrotnie rozłozyły moje skarby na łopatki.

Nie wiem dlaczego bo psy mam od urodzenia czyli od zawsze ale wydaje mi się ,że psy są wprawdzie bardziej wylewne i bezpośrednie ale lepiej nas rozumieją i czują koty :-)

: 29 lip 2012, 15:37
autor: dora
Uwielbiam te wielkie wyciągnięte kocie łapki, które na zdjęciach wyglądają na jeszcze większe :-D , głaski dla Meg :kotek: . Z ciekawością będę śledziła czy i kiedy Meg będzie miała kocie towarzystwo.

: 31 lip 2012, 23:49
autor: kosanna
Znalazłam ten tekst na koty.pl i pozwalam go sobie zacytować:

"Decyzję o dokoceniu podejmujemy z trzech powodów:
- by dogodzić naszemu obecnemu kotu
- by dogodzić sobie
- by dogodzić innemu kotu - który z jakichś wzgędów chwycił nas za serce.

Nad pierwszym punktem radzimy mocno się zastanowić. Nie wiemy, co myśli kot i czego pragnie (poza ciepłem, pełną miską, głaskami i miejscem do spania).
Punkt drugi - nasza determinacja i zapał z pewnością się przydadzą :)
Punkt trzeci - najbardziej humanitarny i piękny powód - darowanie domu to darowanie życia. Dosłownie. Szczególnie obecnie, latem, gdy adopcje stoją w miejscu, schroniska przepełnione, w domach tymczasowych brak miejsc, a bezdomne mruczki odchodzą za Tęczowy Most, zanim zdążą doczekać adopcji.

Częsty błąd to oczekiwanie, że nasz "stary" kot zacznie się bawić, wylizywać i spać z nowym kotem. NIE OCZEKUJEMY od kotów, że staną się kumplami. Niech wystarczy nam, że będą się akceptować. Jeśli zaczną jeść z tej samej miski, spać wtulone w siebie - super, możliwe, choć rzadkie.
Wiąże się to z drugim częstym błędem - mamy jednego kota przez kilka lat i nagle dochodzimy do wniosku, że drugi kot umili mu życie. Nic bardziej mylnego. Kot jedynak całe życie sam nie potrzebuje do szczęścia obecności drugiego kota w domu. Umiliłby - jeśli mielibyśmy kota, którego towarzysz zmarł, albo małego kociaka - prawdą jest, że dwa koty lepiej się chowają.
Czy jedynak nie tęskni za drugim kotem? Nie w kategoriach ludzkich. Choć coś na pewno traci. Obserwując udane dokocenia kocich jedynaków, widzi się, że one pozostają trochę na dystans wobec drugiego kota, jakby nie do końca wiedziały, JAK się przytulić, mimo iż w głębi kociej duszy bardzo za kocim dotykiem tęsknią. Pozostają w rozdarciu - obawa i agresja walczą w ich z potrzebą przyjaźni i bycia razem".
Tekst pochodzi z portalu koty.pl

Przeczytałam ten tekst i odpowiedziałam sobie szczerze na pytanie: z jakiego powodu pragnę drugiego kota i wyszło mi, że dlatego "by dogodzić mojemu kotu". Wydaje mi się, że ją unieszczęśliwiam skazując na samotność, ale sama osobiście tak w głębi serca wcale nie pragnę drugiego kota. Obiektywnie uważam, że za dużo pracuję i nie poświęcam mu tyle czasu ile bym chciała (po prostu nie mam na niego warunków). Do tej pory samooszukiwałam się, a tak naprawdę chcę o tyle drugiego kota, o ile mój obecny kot byłby z tego rozwiązania zadowolony znaczy się: dogadałby się i polubił z drugim kotem, a ponieważ nie mam tej pewności to chyba się nie dokocę. Skazuję ją tym samym na jedynactwo i mam w związku z tym straszne poczucie winy! Gdybym wzięła ją ze schroniska, pewnie nie odczuwałabym czegoś takiego, ale gdybym wiedziała, ile czasu mój kot spędza sam w domu nie zdecydowałabym się drugi raz na zakup. Obserwując Meg na działce dochodzę do wniosku, że jak chce się mieć zwierzę to trzeba mieć dom z ogrodem i liczną rodzinę! Ale to takie moje indywidualne przemyślenia którymi właśnie się z Wami dzielę...
Może to śmieszne, ale naprawdę chciałabym "zakochać" się w jakimś kocie i adoptować go z przekonaniem, że naprawdę ja go chcę, a nie dlatego, że robię to tylko dla swojego kota, który wydaje mi się, że jest nieszczęśliwy... Nie chcę, żeby potem okazało się, że mam w domu dwa nieszczęśliwe koty, bo nie spędzam z nimi tyle czasu ile bym chciała, a one na dodatek się nie polubiły...

: 01 sie 2012, 00:11
autor: Agnes
Bardzo fajnie napisany tekst. Sytuacja nie jest prosta. Wydaje mi sie, że kot z upływem czasu, przyzwyczaja sie do sytuacji jaka panuje w domu, pracujemy- kociaste śpią, wracamy z pracy- jest czas na zabawe, mizianki itp. Na forum czytałam wątek o nieudanym dokoceniu, gdzie kotka poczuła się odrzucona i nie pewna w swoim domu i musiała zostać oddana do Rodziców dotychczasowych opiekunów. Więc jak widać, nie każdy kot potrzebuje towarzystwa drugiego kota a poprostu naszej miłości i czasu... z tym drugim wiadomo, czasami bywa różnie, ale myśle, że jeśli już ten wolny czas jest i zagospodarujemy go dla kota, to ten będzie szczęśliwy :kotek:

: 01 sie 2012, 12:25
autor: kosanna
Mam nadzieję Lumi, że tak właśnie jest. Kocham swoją Meg bardzo, oswoiłam ją i jestem za nią odpowiedzalna (zacytuję "Małego księcia"). Bawię się z nią rano i wieczorem i nie wyobrażam sobie, że mogłoby jej nie być. Dużo się od niej nauczyłam (o kotach i o sobie przy okazji także), ale narazie przystopuję z "dokoceniem, aby dogodzić kotu". Mam nadzieję, że w odpowiednim czasie i miejscu znajdę jakiegoś malucha pod... samochodem. Bo oczywiście mimo, że myśl o dokoceniu się ode mnie oddala, to moje ulubione wątki pozostają takie same z małymi kociakami w tle! Ostatnio jest nim "Morusek poszukujący domu" (który co prawda już go dawno znalazł, ale o tym cicho sza... ;-)) :-) ). <serce>

: 01 sie 2012, 12:30
autor: Miss_Monroe
Potwierdzam, bardzo fajny tekst i po części sie z nim zgadzam ;-)) ) (tzn.ja mimo tego, ze dużo pracuje na pewno drugi raz tez zdecydowalabym sie na Bentley'a ;-)) )