Re: Tunio, Gucio, Edi, Lili, [*]Moli[*]
: 01 lut 2014, 17:49
Hej kochani,muszę Wam powiedzieć ,że bardzo zawiodłam się na Adzie(mojej przyjaciółce) okazała się osobą niedojrzałą,nieodpowiedzialną...
Ostatnie dni dla mnie to było ciągłe wahanie,czy wziąć kota , czy nie...dodatkowo doszedł DOSŁOWNIE "szantaż emocjonalny" ze strony Ady,bo stwierdziła,że jeśli my go nie weźmiemy to ona odda go do schroniska...Dziś po południu powiedziałam,że ostatecznie się nie mogę zgodzić na opiekę nad kotem , i podałam jej namiary na jedną z wrocławskich fundacji,w której wolontariuszką jest moja dobra znajoma...
i co się dowiedziałam,że Ada dzwoniąc do tej fundacji wprost powiedziała,że wyjazd-oweszem jest na 3 miesiące,potem wraca na 2 tyg aby wynając tutaj mieszkanie komuś żeby kredyt się spłacał z wynajmu(jej chłopak złożył wypowiedzenie w pracy,ma 3 miesięczny okres) i potem sobie wyjeżdzają razem,a kot stał się teraz zbędnym balastem <shock> ROZUMIECIE?? JAK MOŻNA BYĆ TAK NIEODPOWIEDZIALNYM!!!
Ada wyjeżdża w czwartek i do czwartku musi gdzieś tego kota umieścić , problem w tym,że w fundacji brakuje domów tymczasowych,w żadnej nie ma miejsc...
Więc ostatecznie po rozmowie z mężem , stwierdziliśmy że weźmiemy tego biedaka,ale zanim to zrobimy Ada ma jechać z nami i z nim do przychodni na badania,czy kot jest zdrowy,bo szczerze mówiąc teraz zaczęłam się obawiać,czy miał w ogóle dobrą opiekę...
Prawdopodobnie kot zostanie w niedługim czasie wykastrowany i przekazany do adopcji. Jak narazie kwestia tego jest jeszcze do dogadania co i jak. No cóż zawiodłam się bardzo na osobie którą znam szmat czasu...no,ale niestety takie jest życie...
Ostatnie dni dla mnie to było ciągłe wahanie,czy wziąć kota , czy nie...dodatkowo doszedł DOSŁOWNIE "szantaż emocjonalny" ze strony Ady,bo stwierdziła,że jeśli my go nie weźmiemy to ona odda go do schroniska...Dziś po południu powiedziałam,że ostatecznie się nie mogę zgodzić na opiekę nad kotem , i podałam jej namiary na jedną z wrocławskich fundacji,w której wolontariuszką jest moja dobra znajoma...
i co się dowiedziałam,że Ada dzwoniąc do tej fundacji wprost powiedziała,że wyjazd-oweszem jest na 3 miesiące,potem wraca na 2 tyg aby wynając tutaj mieszkanie komuś żeby kredyt się spłacał z wynajmu(jej chłopak złożył wypowiedzenie w pracy,ma 3 miesięczny okres) i potem sobie wyjeżdzają razem,a kot stał się teraz zbędnym balastem <shock> ROZUMIECIE?? JAK MOŻNA BYĆ TAK NIEODPOWIEDZIALNYM!!!
Ada wyjeżdża w czwartek i do czwartku musi gdzieś tego kota umieścić , problem w tym,że w fundacji brakuje domów tymczasowych,w żadnej nie ma miejsc...
Więc ostatecznie po rozmowie z mężem , stwierdziliśmy że weźmiemy tego biedaka,ale zanim to zrobimy Ada ma jechać z nami i z nim do przychodni na badania,czy kot jest zdrowy,bo szczerze mówiąc teraz zaczęłam się obawiać,czy miał w ogóle dobrą opiekę...
Prawdopodobnie kot zostanie w niedługim czasie wykastrowany i przekazany do adopcji. Jak narazie kwestia tego jest jeszcze do dogadania co i jak. No cóż zawiodłam się bardzo na osobie którą znam szmat czasu...no,ale niestety takie jest życie...