Re: Arya i Eddie
: 20 cze 2015, 11:51
Byliśmy u nowego weterynarza. Sympatyczny facet. Macał stojącego Eddiego, macał, macał i nic, w głowie miałam już najczarniejsze i najdroższe scenariusze poszukiwań zaginionego jajeczka... Aż w pewnej chwili Edek próbując się wyślizgnąć przewrócił się na boczek i lekarz dzięki temu mógł wymacać go po rozłożonym brzuszku. Wtedy błyskawicznie znalazł jajeczko w pachwinie, jakieś 3-4 centymetry od drugiego. Dzięki temu nie trzeba robić USG. Zabieg nadal wychodzi strasznie drogo, ale bez USG o 1/3 taniej, zresztą to jest wycena najgorszego scenariusza i ostatecznie może być jeszcze taniej (w wycenie jest najdłuższa ilość czasu "na stole", która w akcji może się zmniejszyć, jeśli wiecie, o co mi chodzi).
Zaplanowaliśmy zabieg na 14 lipca, mam w grafiku wolne od 14 do 17, a 18 i 19 to weekend, więc wolne ma Chłop, to daje nam sześć dni na opiekę ;) Najwyższy czas, Eddie będzie miał skończone dziewięć miesięcy.
Zaplanowaliśmy zabieg na 14 lipca, mam w grafiku wolne od 14 do 17, a 18 i 19 to weekend, więc wolne ma Chłop, to daje nam sześć dni na opiekę ;) Najwyższy czas, Eddie będzie miał skończone dziewięć miesięcy.
