Strona 49 z 138

Re: Mój liliowy skarb

: 14 sie 2016, 16:36
autor: Natashas
aurora80 pisze:
Natashas pisze:Oj to nie jest średnia wielkość <mrgreen> U nas Pajtek prawie dwa lata, a 6 kg nie mamy przekroczone.
A ile waży Nando? Nikoś waży ponoć 6,5 kg - przynajmniej z tego co pamiętam tak ostatnio mówiła mi Pani Ela z Misiurno. On jest takim fajnym kompakcikiem <mrgreen> Wydaje się dużo mniejszy od Bunia a jest tak fajnie nabity. Przesłodki czekoladens choć Twój Nanduś to chyba jeszcze większy miś - chomiczek <zakochana>
No nieźle <shock> Nanduś myślę, że 4,5 kg nie waży, a tu braciszek ma taką wagę ulala. Nikoś tak pięknie kompaktowy jak Wedelek, te ich krótkie łaputki są przesłodkie. Niedługo jedziemy na szczepienie to już obowiązkowo będzie ważenie tego mojego robaka małego ;-))


Myślę, że do wtorku sytuacja się uspokoi :roza: i nie trzeba będzie chłopaków rozdzielać. Dużo poświęcaj uwagi Buliczkowi, biedak pewnie myśli, że jego sytuacja w królestwie jest zagrożona. Marceluś pewnie nie rozumie co on złego zrobił. Jak z dziećmi :brzydal: Czas, czas, czas.. Będzie dobrze :hug:


Buliś taki poważny na zdjęciach w porównaniu do Wiewióreczki <zakochana> Rondelek sprzyja wygibasom <lol> Marceluś zaspany jest bardzo uroczy <serce>

Re: Mój liliowy skarb

: 14 sie 2016, 22:35
autor: aurora80
Bulik zaczyna powoli wracać do swoich dawnych zwyczajów. Zaczyna wracać do dawnych zabaw. Staram się jak mogę z nim bawić, poświęcać mu czas.... ale jedyne co go interesuje jak widzi Marcelka to możliwość zapolowania na niego, niezależnie od tego ile wcześniej galopad wykonał po mieszkaniu. Mam wrażenie, że jest co raz gorzej. Te ataki stają się co raz bardziej odważne i agresywne. Wcześniej takie sytuacje były sporadyczne a teraz szkoda słów..... Cały czas mam poczucie, że nie można go spuścić z oka. Marcelek wchodzący do pudełka działa na niego jak płachta na byka....

Re: Mój liliowy skarb

: 15 sie 2016, 21:40
autor: fado123
przykro mi że tak się nie układa, chciałabym ale nie potrafię Ci nic podpowiedzieć co zrobić żeby to się zmieniło , ale trzymam kciuki że jednak się to odmieni <ok> <ok> <ok> <ok>

Re: Mój liliowy skarb

: 15 sie 2016, 21:42
autor: Beate
Przejdą swoimi zapachami i odmieni się :-) <ok> <ok> <ok> <ok> <ok>

Re: Mój liliowy skarb

: 16 sie 2016, 12:19
autor: Natashas
Mam nadzieję, że po nocy jest lepiej <ok> <ok> Pamiętam, że przy dokoceniu Fidonią u Morisa też nie było lekko.. może u nich w wątku są jeszcze jakieś skuteczne rady..

Re: Mój liliowy skarb

: 16 sie 2016, 17:08
autor: Becia
Nieustająco trzymam kciuki za szczęśliwe zakończenie procesu dokocenia <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok>

Re: Mój liliowy skarb

: 18 sie 2016, 08:47
autor: Kasik
Jak u Was, jest poprawa? Mam nadzieję, że tak <ok> <ok> <ok>
Codziennie do Was zaglądam i kibicuje chłopakom <serce> <serce> :hug:

Re: Mój liliowy skarb

: 18 sie 2016, 09:44
autor: aurora80
Dziękuję dziewczyny. Ale ja niestety dalej czuję, że to nasze dokocenie okaże się totalną porażką :(((( Nadal śpimy oddzielnie, nadal zamykam Marcelka wychodząc do pracy - tylko popołudnia do wieczora spędzamy razem. Piszę do wieczora, bo wieczorem Bunio zaczyna atakować małego. Poświęcam im każdą wolną chwilę, naprawdę skupiam się na Buliczku a on ciągle swoje. Boję się o Marcelka. Jestem naprawdę już cholernie zmęczona i zła na siebie. Wymyka mi się to. Niby jest normalnie przez całe popołudnie a potem jest atak ;-( Smutno mi bo mam wrażenie, że ich obydwu unieszczęśliwiłam.

Re: Mój liliowy skarb

: 18 sie 2016, 09:54
autor: Miss_Monroe
Poczytaj sobie na forum wątek o dokoceniu, niestety trzeba liczyć się z tym, że początki są trudne.

Re: Mój liliowy skarb

: 18 sie 2016, 10:26
autor: Danusia
aurora80 to nie tak uwierz mi zobacz w mój podpis jak długo moje koty sa razem ,a momenty mam takie ,ze musimy je rozdzielać bo Kolorkowi przypomniało się ,ze jest samcem i chciałby się dobrać do baby ,a ta wrzasku i łomotu takiego narobi ,ze o matko kochana sodoma i gomora <strach> albo Kaluta nietykalska jak zwykle nie chce się przywitać z kluchą i drze japę na Kluchę ,a ten płacze i gada :(((( chodzi po domu i gada głośno tak mamrocze ,że my nie wiemy co się dzieje ,a z drugiej strony Kolorek broni Kalę przed nami i to jak <strach> .
Paulina ( córka) juz tyle razy takie miała sznyty od Kolorka jak brała Kalę na ręce gdy zaczęła syczeć na Kolorka no bo on chciał żeby jej nie ruszać bo to jego dama.
Pazurki Kali nie daj Bóg przy nim obcinać pobiłby nas , do lekarza jedziemy w trójkę bo jak byłyśmy we dwie z dwoma transporterami , Kolorek w swoim czekał na krześle ,a doktor wyciskała Kali gruczoły okołoodbytnicze i ta płakała mało transportera nie rozniósł , pewnie doktor byłaby cała podrapana równo , przy Kali jak ma mierzone ciśnienie to ma super nadcisnienie okropnie ją kocha i ona jego na swój sposób pewnie tez ale ona rządzi on musi się dostosowac do niej czyli wszystko musi się poukładać .

Potrzebny jest czas, czasami duzo czasu i dużo Waszej cierpliwości i pomocy niestety tak jak u nas , musicie obserwowac koty i wyczuć jakie sa relacje między nimi ,a w razie co Kasia na pewno Wam pomoze <mrgreen> ,a feromony w kontakcie macie ? Kala i Kolorek u nas mieli obróżki i oprócz tego w kontakcie jeszcze były feromony.