We are back!
Zacznę od tego, że nasza nieobecność była spowodowana niekompetencją TŻta, który po prostu nie wpadł na to, że zmiana operatora internetowego potrwa dłużej niż 3 dni

...
Dzisiaj nareszcie nas podłączyli

!
Ilość nieprzeczytanych postów od ostatniej wizyty nawet mi się nie wyświetliła, więc podejrzewam, że ich liczba jest kosmiczna <lol> . Przez ferie będę miała co nadrabiać

.
Harita ma się świetnie, wygląda cały czas tak samo <mrgreen> . Bardzo dba o linię i od listopada waży cały czas 3,7 kg . Nawet ostatnie wakacje u babci nic nie zmieniły :-) . Jedyne co się poprawiło to futro troszkę, które zaczyna odrastać po ostatnim linieniu :-) .
Byliśmy ją szczepić w zeszłym tygodniu u nowej Pani doktor <mrgreen> . Haricia była bardzo grzeczna, wręcz wyluzowana <mrgreen> , siedziała na transporterku delikatnie machając ogonkiem <diabeł> . Pani doktor Futrem zachwycona <roll> . Wyratmosiła ją, poprzytulała i oznajmiła nam, że nasz kot pachnie... Kościołem <lol> . Wołała nawet drugą Panią doktor żeby też powąchała <lol> . Szczepiliśmy PureVaxem koktajl + białaczka ze względu na to, że pojawi się drugi Mruczek :-) .
Przy badaniu wyszło też, że Kudłacz jest nosicielem kaliciwirusa. Poszperałam dzisiaj w internecie i tak naprawdę nic obszerniejszego na ten temat nie ma, a ja u weterynarza jestem zawsze koszmarnie zestresowana (sama nie wiem czemu) i nie dopytałam się. Czy ktoś się z tym zetknął?
Pani doktor bardzo pochwaliła przy tym hodowlę, z której pochodzi Harita. Była pełna podziwu, że kotka nie chorowała i nie choruje.
Nie linczujcie mnie proszę za brak zdjęć w tym poście, obiecuję, że jak się troszkę ze wszystkim ogarnę to nadrobię <oops> .
Tęskno mi było za Wami <oops>

...