Niestety, u nas problemów zdrowotnych Lulutka ciąg dalszy

Wczoraj przeryczałam popołudnie, bo nie wiem jak jej pomóc
Byłam z nią znowu u weterynarza. Dalej ma objawy jak przy zatkanych gruczołach. Znowu je płukali, chociaż niby ładnie wyglądają. Zatkane nie były, nazbierała się bardzo niewielka ilość wydzieliny, widać, że antybiotyk działa. A Lulu dalej trze pupką, nerwowo wylizuje ogonek, łapki, ogonkiem nerwowo macha. Wyraźnie jej coś przeszkadza. Dali jej leki uspakajające na siedem dni, rozkładają ręce, mamy czekać. Lekarka zaczęła podejrzewać stres...
Nie wiem co mam robić, gdzie szukać pomocy. I jeszcze jak na złość zaczęłam pracować, nie mogę z nią być cały czas
