Harita Agilis Cattus*Pl i Lio Mazuria*PL
- gosiaczek8807
- Posty: 732
- Rejestracja: 09 lis 2009, 00:42
- Dorszka
- Administrator
- Posty: 6057
- Rejestracja: 22 lis 2008, 23:59
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Wrocław
- Kontakt:
Ja też czekam na zdjęcia - bardzo długo Was do tego netu przypinali...
O kalici materiałów jest po polsku niewiele, niestety, wszyscy kopiują ten sam tekst na różnych stronach. Jak to wirusy, można je złapać czy to bezpośrednio przez kontakt z innym kotem, czy to przez środowisko, czy na rękach bądź ubraniu. Co więcej, kot może "złapać" wirusa wielokrotnie, bo odporność, mimo szczepień, nie jest trwała. Odporność na niektóre z nich (jak to u wirusów, jest ich mnóstwo szczepów, i mutują podobnie jak nasz wirus grypy, jak kot uodporni si,e na jedną odmianę, zawsze może złapać inną), jest nawet krótsza, niż zalecany rok na szczepienie przypominające. Na inne znacznie dłuższa. To tak a propos pytań o częstotliwość szczepień...
W jaki sposób pani doktor stwierdziła nosicielstwo? Czy Harita była ostatnio przeziębiona, ma jakieś owrzodzenia w jamie ustnej, na podniebieniu przede wszystkim? Jeśli rzeczywiście złapała kalici, nosicielstwo pewne to ok. 30 dni od infekcji, połowa kotów rozsiewa ok 75 dni, potem liczba stale maleje. Tylko nieliczne pozostają nosicielami jeśli nie całe życie, to bardzo długo. To wszystko są niewielkie pocieszenia, bo nawet, jeśli kot już zupełnie wyeliminuje wirusa i przestaje być nosicielem, zawsze może "złapać" go ponownie. Jak każdy kot, który nie jest przez całe swoje życie trzymany w sterylnych warunkach, odizolowany od świata.
O kalici materiałów jest po polsku niewiele, niestety, wszyscy kopiują ten sam tekst na różnych stronach. Jak to wirusy, można je złapać czy to bezpośrednio przez kontakt z innym kotem, czy to przez środowisko, czy na rękach bądź ubraniu. Co więcej, kot może "złapać" wirusa wielokrotnie, bo odporność, mimo szczepień, nie jest trwała. Odporność na niektóre z nich (jak to u wirusów, jest ich mnóstwo szczepów, i mutują podobnie jak nasz wirus grypy, jak kot uodporni si,e na jedną odmianę, zawsze może złapać inną), jest nawet krótsza, niż zalecany rok na szczepienie przypominające. Na inne znacznie dłuższa. To tak a propos pytań o częstotliwość szczepień...
W jaki sposób pani doktor stwierdziła nosicielstwo? Czy Harita była ostatnio przeziębiona, ma jakieś owrzodzenia w jamie ustnej, na podniebieniu przede wszystkim? Jeśli rzeczywiście złapała kalici, nosicielstwo pewne to ok. 30 dni od infekcji, połowa kotów rozsiewa ok 75 dni, potem liczba stale maleje. Tylko nieliczne pozostają nosicielami jeśli nie całe życie, to bardzo długo. To wszystko są niewielkie pocieszenia, bo nawet, jeśli kot już zupełnie wyeliminuje wirusa i przestaje być nosicielem, zawsze może "złapać" go ponownie. Jak każdy kot, który nie jest przez całe swoje życie trzymany w sterylnych warunkach, odizolowany od świata.
- Vanicca
- Posty: 1020
- Rejestracja: 18 wrz 2009, 19:15
Dzięki Dziewczyny, zdjęcia będą jutro, daję słowo
!
. Tomasz był już zrozpaczony, bo on w trakcie dyplomu i internet niezbędny. Biedny nasiedział się więcej w Macu niż przez całe dotychczasowe życie...
Co do Hariciej buby... Harita od kiedy przyjechała do nas 2 stycznia zeszłego roku nie chorowała nigdy. Dlatego naprawdę nie mam pojęcia skąd to się przyplątało
. Kontaktów z innym kotem też nie ma. Dwa razy przebywała z Kitkiem: pierwszy jak była mała i drugi teraz w sierpniu, ale Kitek też nigdy nie chorował (poza upadkiem z 3 piętra) i nie wychodzi.
Zmiany są na podniebieniu w tylnej części jamy ustnej. W jednym miejscu, nie zajmują nawet 1 cm2 powierzchni. Generalnie jak mi to lekarz pokazywał to nie wygląda to jakoś okropnie. Malutkie czerwone kropki i kreski. Nie przyjrzałam się dokładnie, bo Clarowe dziecko bardzo szybko i sprawnie wyswobodziło się z uścisku... Spróbuję tam jeszcze zajrzeć jutro.
Mieli na to 40 dni... Zaszczytnie zostaliśmy obsłużeni w 38 dniuDorszka pisze:Ja też czekam na zdjęcia - bardzo długo Was do tego netu przypinali...
Co do Hariciej buby... Harita od kiedy przyjechała do nas 2 stycznia zeszłego roku nie chorowała nigdy. Dlatego naprawdę nie mam pojęcia skąd to się przyplątało
Zmiany są na podniebieniu w tylnej części jamy ustnej. W jednym miejscu, nie zajmują nawet 1 cm2 powierzchni. Generalnie jak mi to lekarz pokazywał to nie wygląda to jakoś okropnie. Malutkie czerwone kropki i kreski. Nie przyjrzałam się dokładnie, bo Clarowe dziecko bardzo szybko i sprawnie wyswobodziło się z uścisku... Spróbuję tam jeszcze zajrzeć jutro.
- Vanicca
- Posty: 1020
- Rejestracja: 18 wrz 2009, 19:15
SiPastus pisze:dokocenie w planach? ;)Szczepiliśmy PureVaxem koktajl + białaczka ze względu na to, że pojawi się drugi Mruczek :-) .
Ja wiem, że mi się po łbie dostanie, ale ona naprawdę nie chciała dzisiaj ze mną współpracować

- Dorszka
- Administrator
- Posty: 6057
- Rejestracja: 22 lis 2008, 23:59
- Płeć: Kobieta
- Skąd: Wrocław
- Kontakt:
- gosiaczek8807
- Posty: 732
- Rejestracja: 09 lis 2009, 00:42
