Strona 6 z 107

: 12 gru 2011, 13:38
autor: Hannah2
Cudna !!!

: 12 gru 2011, 19:25
autor: kotku
No cóż... mój mnie budzi ale jest kochany :)
Lunka aniołek! <aniołek> nie mogę się już doczekać aż będzie u Ciebie.

: 12 gru 2011, 19:42
autor: Ania_83
Pewnie - czy będzie mnie budziła czy też nie i tak ją będę kochać z całego serducha <serce> No chyba że trafi mi się wyjątkowo złośliwy egzemplarz <gwiżdże> ale aż tak źle jej nie wróżę hehe.
Też już bym bardzo bardzo chciała aby była już ze mną. Jutro powinien dotrzeć do mnie drapak. Reszta też już wybrana, tylko jeszcze zamówić i tak powoli zbliża się wielki dzień <klaszcze>

: 12 gru 2011, 21:31
autor: Ania_83
Czyli mówicie że będzie tak: ŚPISZ ? <mrgreen>

: 16 gru 2011, 07:25
autor: Danusia
Ania_83 pisze:Czyli mówicie że będzie tak: ŚPISZ ? <mrgreen>
Aż tak zle to nie będzie <lol> ale nasz Koloruś ma różne fazy i są takie noce ,że wszystko fruwa: kalendarze spadają ze ścian , wszystkie myszki fruwają , wchodzi pod kołdre i gryzie Paulinkę w stopy ( on chce się bawić o 2 w nocy) albo na siłę włazi za telewizor i szuka kabli - no facet moze te szaleństwa dlatego :haha:

: 19 gru 2011, 19:40
autor: Ania_83
Potrzebuje Waszej porady bo spokoju mi to nie daje. :-(

Lunka będzie u mnie zaraz po świętach, a jak wiadomo już po jakiś 3-ch dniach jest sylwester, na którego idę do znajomych poza Wrocław, więc kocik musiałby zostać sam myślę że ponad 14 godzin. I teraz mam dylemat ;-(
Ona będzie u mnie dopiero 3 dni, jeszcze nawet nie zdąży się przyzwyczaić do nowego miejsca i do swojej pańci :-| Już mi chodzi po głowie żeby z nią zostać hehe.
Generalnie to nie wiem czy lepsze będzie dla niej jak ją zostawię u siebie samą w domu, czy lepiej będzie jak ją zawioze do rodziców, tylko to znowu zmiana miejsca i znowu jazda autem 40 min.
POMOCY ;-( Bo nie wiem co będzie dla niej lepsze :(

: 19 gru 2011, 19:47
autor: kotku
Ja nie jestem znawcą, ale mogę się podzielić z Tobą jak to było ze mną i z Tośkiem.
Prowadzę życie w rozjazdach i od samego początku, od maleńkości jak tylko się urwis przybłąkał (miał ok 3 miesiące) musiał "zamieszkać" w transporterze. Zmienia domy regularnie 2x w tygodniu i dość szybko, żeby nie powiedzieć błyskawicznie przyzwyczaił się do zmian miejsc a niekiedy kilkugodzinnej samotności.
Przez pierwsze trzy dni w ogóle przebywał u mnie w szpitalu na oddziale, ponieważ ja musiałam wyjechać na sympozjum. Jakoś dał radę. Ale fakt faktem nie był całkiem sam.
No i Tosiek to dachowiec po jakichś swoich podwórkowych przejściach, nie był wychuchany i wyniuńkany więc nie wiem czy jest sens porównywać.
Może u Twoich rodziców jednak byłoby jej lepiej? Zawsze ktoś przytuli, nakarmi, pogłaszcze...

: 19 gru 2011, 19:55
autor: Sonia
Ja myślę, że taka mała koteczka, która dopiero co zmieniła domek, może się zestresować. Może nie koniecznie tym, że tak długo nikogo nie będzie, ale wystrzałami, które mogą się pojawić o północy. Koteczka pierwszy raz będzie miała doświadczenie z czymś takim i akurat zostanie zupełnie sama i nie będzie miała do kogo się przytulić, gdyby się wystraszyła.
Ja myślę, że w takiej sytuacji chyba lepiej byłoby gdybyś ją zawiozła do mamy, razem z jej kocykiem, zabawkami. Wszystko też zależy jaki charakter ma koteczka, czy jest odważna - wtedy taka zmiana miejsca ją aż tak nie będzie stresować, czy jest raczej strachliwa i po przyjeździe do Ciebie, chowała się przez pierwsze dni w jakichś szparach, wtedy ta kolejna zmiana mieszkania mogłaby też być dla niej stresem. Trudno powiedzieć jednoznacznie.

: 19 gru 2011, 20:18
autor: Danusia
Chyba jednak lepiej do rodziców , tylko właśnie z jej rzeczami na których ma swój zapach , podusia, kocyk, moze transporterek wyłozony jej rzeczami .
Tak jak napisała Sonia bałabym sie zostawic koteczki samej kiedy o północy wszystko strzela , wali i krzyczy.
Moją poprzednia sznaucerka uciekała w Sylwestra do łazienki i cała się trzęsła , mieliśmy ogromny z tym problem uspakajała sie tylko przytulona do nas.

: 19 gru 2011, 20:35
autor: Ania_83
Ja już sama nie wiem :( Hodowca mówi że kotka jest raczej odważna i nie da sobie w kasze dmuchać hehe. Może jeszcze zobacze jak się będzie zachowywała jak już będzie u mnie. Wiem że wiele zwierzątek się boi wystrzałów - pierwszy pies ( sznaucer) zawsze leciał też do łazienki ale drugi - labradorka w ogóle nie reaguje. Za to zawsze jest mega przestraszona jak coś spadnie na podłogę <lol>
Hodowca mówi że jego kociaki nie boją się wystrzałów w ogóle - nie wiem czy to dziedziczne hehe.
Zapomniałam jeszcze wspomnieć właśnie... że u moich rodziców został mój pies.. ;-(
Ale jest też tak że psiutek ma jakąś chorobę psychiczną i boi się wchodzić do drugiej części domu - musiałaby przejść przez panele którch się boi mimo że są tam chodniczki, więc nawet jej nie zmuszamy, bo w pierwszej części ma duużo miejsca.
Kotek byłby w tej drugiej części domu, psa by nie widział ale pewnie czułby :(

I dalej nie wiem czy lepiej jej będzie samej u mnie, czy z rodzicami ale w nowym miejscu i zapachem psa który kocha wszystko co się rusza.

Nie chciałabym mojej kici stresować na samym początku ;-( Gdziekolwiek będzie to i tak tylko będę myślałą czy z nią wszystko ok :-( U rodziców przynajmniej bym wiedziała że ktoś się z nią pobawi, posiedzi. Nie wiem..