W sobotę udało nam się trafić do Haidarka, a raczej do domu Negree, dziękujemy ogromnie za ciepłe przyjęcie. Nasz książę - bo mały ma życie jak w bajce, ze swoją wieżą i kuwetką z wentylatorkiem, a na dziedzińcu ;) fontannę na własny użytek - przywitał nas godnie, ale odzwyczaił się już na tyle od Natusi, że niestety trochę zwątpił i jego pewność siebie gdzieś się schowała pod biurkiem ;) ale i tak był dzielny. Nie mogliśmy nacieszyć nim oczu, rośnie bardzo ładnie i równo. Elzunia, mama, to połowa Haidara, przynajmniej wizualnie.
Mamy kilka pamiątkowych zdjęć jeśli pozwolicie

Tak ładnie jest przed blokiem, gdzie mieszka nasze Lwiątko, musiałam to uwiecznić (ślimak wymiata <lol> )
a tu już maluszek
Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że mogliśmy go zobaczyć, że ma tak wspaniały dom i rodzinę i wierzę, że jeszcze się zobaczymy.
Nie ukrywam, że jesteśmy również dumni jak nasza pociecha rośnie, a te prążki po prostu hipnotyzują na żywo.