Wracamy po chwili przerwy, Pajtonik jest już z nami miesiąc, a to tak szybko zleciało :-)
W dniu ukończenia 4 miesiąca przez koteczka wyszła u nas nieoczekiwana wycieczka do weterynarza, ponieważ maluszek drapał się intensywnie pod pyszczkiem, ale już tak mocno, że w innym pokoju było słychać łup łup łup jak łapa odbijała się o podłogę. Zaniepokojona takim zachowaniem, oglądałam poliki i resztę, aż wreszcie dostrzegłam taki 2cm prostokącik z wydrapaną sierścią, krewką i raną, a drapiąc tylko to pogarszał. Panią doktor Ilonę Blanc znalazłam jako polecaną weterynarz tutaj na forum i jestem bardzo zadowolona, że właśnie do Pruszkowa się wybraliśmy. Doktor porozmawiała z kotkiem, wymacała dokładnie, zajrzała wszędzie, wychwaliła, dała buziaka w pysia, więc na prawdę podejście na medal i pewnie temu kocurek zachowywał się tak grzecznie

Temperatura Pajtona i wszystko inne ocenione prawidłowo, próba bibułowa ujemna, dostał dexafort, zalecenie by ranę psikać dexapolcortem i na szczęście po powrocie do domu już nie drapał się tak mocno, więc ominęło nas zakładanie kołnierza, a psikanie lekarstwem nie należy do jego ulubionych momentów

za kilka dni jedziemy na kontrole, więc zobaczymy czy wszystko już dobrze.
Poza tym jest strasznie kochanym kotkiem, zaspany przybiega do witania i od razu mruczy, my się kładziemy poleżeć i on zawsze z nami, przytula się i układa na nas na wszelkie możliwe sposoby. Doprawdy nie wiem jak my mogliśmy wcześniej żyć bez takiego małego skarba <zakochana>
<serce> Okruszek <serce>

<roll>
Rada wyczytana z forum, szklaneczka od whisky sprawdza się jako jedno z poidełek
Myszka z myszką
Ludzie się wysilają, a ja taaaaki znudzony :-)
Rośniemy
