: 09 lut 2010, 13:42
Strasznie przepraszam, że zaniedbałam trochę forum ale miałam sporo na głowie...
Wchodzę tylko poczytać co tam z Enyą. Poza tym nie wiem może to tylko moje odczucie, ale wydaje mi się, że nie wypada rozczulać się teraz nad swoimi pociechami w obliczu tego co przeżywa Pani Dorotka. Zauważ Mago, że wszystkie Agilisowe koty pogrążyły się w forumowym letargu.
Skoro już się rozpisałam to trochę newsów. Jesteśmy już po chyba najcięższej jak dotąd sesji, wszystko pozaliczane i teraz wczasujemy się na Śląsku u dziadków :-).
Harita pięknie rośnie, praktycznie zmienia się z dnia na dzień. Wczoraj ją ważyłam i waży równo 2kg. Mam nadzieję, że nie za mało. Podróż pociągiem zniosła dzielnie :-) . Na początku była trochę przerażona, w końcu zasnęła i przespała całą drogę.
Po dojechaniu na miejsce musiała się chwilę zastanowić nad sytuacją zanim wyskoczyła z transporterka. Zwiedzanie zajęło jej sporo czasu. Wszak tutaj metraż jest zupełnie inny niż mamy w Poznaniu
. Rodzina jest bardzo zawiedziona, bo Harita nikogo nie lubi <mrgreen>. Łasi się tylko do mnie, mruczy tylko wtedy gdy ja jej dotykam itd, przed resztą rodziny ucieka.
Były próby wkupienia się szynką i bitą śmietaną, które nic nie dały oprócz mojej złości (przestańcie ją dokarmiać tym badziewiem
!).
Próba socjalizacji z Arią, która jako jedyna była w stosunku do niej nastawiona pokojowo też spełzły na niczym. Harita zabumkrowała się na kaloryferze Aria położyła się pod spodem i tak patrzyły na siebie. Aria wzrokiem tęsknym mówiącym "nie bądź takim dzikusem, daj się powąchać
" a Harita wzrokiem żmijki mówiącym "odejdź bo Cię stłukę!
".
Wrzucam jedno zdjęcie póki co, bo nie mam tutaj żadnego programu do obróbki. Jak wrócimy do Poznania powrzucam więcej i Harity i pisiaków :-).

Wchodzę tylko poczytać co tam z Enyą. Poza tym nie wiem może to tylko moje odczucie, ale wydaje mi się, że nie wypada rozczulać się teraz nad swoimi pociechami w obliczu tego co przeżywa Pani Dorotka. Zauważ Mago, że wszystkie Agilisowe koty pogrążyły się w forumowym letargu.
Skoro już się rozpisałam to trochę newsów. Jesteśmy już po chyba najcięższej jak dotąd sesji, wszystko pozaliczane i teraz wczasujemy się na Śląsku u dziadków :-).
Harita pięknie rośnie, praktycznie zmienia się z dnia na dzień. Wczoraj ją ważyłam i waży równo 2kg. Mam nadzieję, że nie za mało. Podróż pociągiem zniosła dzielnie :-) . Na początku była trochę przerażona, w końcu zasnęła i przespała całą drogę.
Po dojechaniu na miejsce musiała się chwilę zastanowić nad sytuacją zanim wyskoczyła z transporterka. Zwiedzanie zajęło jej sporo czasu. Wszak tutaj metraż jest zupełnie inny niż mamy w Poznaniu
Były próby wkupienia się szynką i bitą śmietaną, które nic nie dały oprócz mojej złości (przestańcie ją dokarmiać tym badziewiem
Próba socjalizacji z Arią, która jako jedyna była w stosunku do niej nastawiona pokojowo też spełzły na niczym. Harita zabumkrowała się na kaloryferze Aria położyła się pod spodem i tak patrzyły na siebie. Aria wzrokiem tęsknym mówiącym "nie bądź takim dzikusem, daj się powąchać
Wrzucam jedno zdjęcie póki co, bo nie mam tutaj żadnego programu do obróbki. Jak wrócimy do Poznania powrzucam więcej i Harity i pisiaków :-).











