Strona 6 z 13

: 09 sty 2009, 18:18
autor: Ania i Krzyś
Fotki najlepiej wklejać 800x600. To optymalny rozmiar.

Chester - imponujący kocur... :) Jak lew!

: 09 sty 2009, 20:24
autor: Dorszka
Jo`Ann pisze:Nawet nie potrafię 1 zdjęcia tak zmniejszyć żeby się na moją miniaturkę pod nickiem nadawało :( ;-(
A z którego zrobić miniaturkę? proszę tylko o wskazówkę :)
Ania i Krzyś pisze:Fotki najlepiej wklejać 800x600. To optymalny rozmiar.
Nie wszędzie mają tak dobrze, na większości for jest ograniczenie do 500, dlatego Ci, którzy piszą na kilku forach, na wszelki wypadek zmniejszają standardowo do tego jednego rozmiaru. Ale u nas można zaszaleć, ja też lubię mieć na co popatrzeć :)

Że tak sobie pozwolę na śmiałość, obydwoje jesteście do schrupania pod tą choinką :)

: 09 sty 2009, 21:52
autor: Jo`Ann
O jejku..aż się zaczerwieniłam od tego schrupania ;-)) <oops>

Jeśli chodzi o miniarurkę to ładnie proszę o przeróbkę 2 zdjęcia <pokłon>

Tamte dodawałam tym razem w pracy przez manager-fotosika, a wcześniej wysyłałam je z domowego Picasa do pracy gmailem - nie zwróciłam uwagi w jakim formacie je wysyłałam no i są takie malusie.

: 09 sty 2009, 22:21
autor: bajewka
piękne "kociaki" pod choinką <oops>

a najlepsza jest mina jak go uchwyciłaś "toaleta na drapaku"-kociak wymięka, tekst w oczach:"i tu mnie dorwałaś, jak możesz w takiej chwili"

: 11 sty 2009, 13:58
autor: Jo`Ann
z cyklu Facet przed telewizorem i Co Ty babo ode mnie chcesz ;-)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

: 11 sty 2009, 22:04
autor: Dorszka
To przedostatnie to właśnie chyba "Co Ty babo ode mnie chcesz!"

Clara w swoim czasie pasjami oglądała "Świnkę z klasą", szczególnie sceny z persem :)

: 25 sty 2009, 21:37
autor: Mały Lew
<lol> Coś w tym jest, nasze też lubią oglądać TV :)

: 28 sty 2009, 11:35
autor: DjDario
Duży kot i duzo futerka, no i z telewizja za pan brat <rotfl> Nasz też czasem lubi popatrzeć na wiadomości w TV, ehh oczytane i osłuchane te nasze koty <ok>

: 08 kwie 2009, 12:35
autor: Jo`Ann
Witajcie - dawno nie pisałam w moim wątku - kompletnie nie mam humoru :( Czytam w miarę na bieżąco co się dzieje, ale nawet nie chce mi się odpowiadać - chociaż - bardzo się cieszę z wszystkich dobrych wieści o Waszych sierściuszkach.

U nas nie jest wesoło. Oglądam stare fotki Chesterka, które Wam tutaj pokazywałam i tak strasznie chce mi się płakać ;-( I tak bardzo jestem na siebie zła!

Chwaliliście puszyste futerko Chestusia - było imponujące, to prawda. Zimą wręcz fantastyczne i pięknie wypielęgnowane. A potem nagle zrobiło się ciepło i z dnia na dzień zaczęły się kłopoty. Najpierw skołtuniły się okolice portek - robiłam co mogłam, ale na niewiele się to zdało :( Włosy po prostu skleiły się w jeden ogromniasty kołtun - na nic filcaki, grzebienie, szczotki - po prostu na nic - nie wiem dlaczego tak się u niego dzieje;-( Potem tak samo skołtuniły się włosy pod pachami i brzuch. Chester chętnie dawał czesać grzbiet, kryzę, ogon, ale jak tylko próbowałam dobrać się do dredów (obojętnie czy grzebieniem, czy podczas głaskania, czy podczas zabawy) wyskakiwał z pazurami i zębiskami - rzucał się na mnie, robił agresywny i ja niestety mu w pewnym momencie odpuściłam :(

Po 2 urodzinach Chesterka 2 marca (nawet jeszcze nie zdążyłam wstawić zdjęć) pojechaliśmy do weta na szczepienia i odrobaczanie - wtedy jeszcze było w miarę przyzwoicie i nie trzeba było interweniować. Umówiliśmy się wtedy, że damy kotkowi odpocząć po szczepieniach i umówimy się na czesanie. Pojechaliśmy wczoraj. Niestety okazało się, że brzuch jest w takim stanie, że wet-ka doradziła golenie - rozczesać się tego naprawdę nie dało, Chester ma strasznie dożo podszerstka i te włosy jakoś tak błyskawicznie zbierają się w ciasne, zbite kulki...Nie umiałam się na to zdecydować, a wet-ka nie chciała bez mojej zgody, chociaż zapewniała mnie, że goliła w ten sposób mnóstwo kotów długowłosych - na wyraźną prośbę właścicieli żeby włos odrósł innej struktury i aby łatwiej było pielęgnować. Ponoć takie zabiegi naprawde bardzo pomagały. No nie wiem... W każdym bądź razie pozwoliłam zrobić tak żeby dla Chestera było najlepiej.

Jechałam po niego załamana, ale nawet nie wygląda to najgorzej. Biedaczek ma wygolony cały brzuszek między przednimi, a tylnymi łapkami. Chyba dobrze zrobiłam, że na to pozwoliłam po pod sierścią wdało się zapalenie skory - od dziś muszę mu myć brzusio rozcieńczonym lekarstwem. Jak Chester siedzi to nic nie widać. Cała sierść na grzbiecie, kryza i ogon są pięknie wyczesane i mięciutkie, ale jak położy się na pleckach to jest łysy - Krzysiu i Ania wiedzą jak to wygląda u Leonka.

Wróciliśmy do domu i Chestek nawet nie pozwolił mi do siebie dojść - serce mi się krajało, bo wiem, że to moja wina - powinnam znaleźć inne rozwiązania żeby się to dało wyczesać skoro normalne zawodziły :( Długo jeszcze był smutny i otępiały po znieczuleniu , ale jak minęło przyszedł się przytulić i pomruczał do ucha. Rano rzucił się normalnie na jedzenie.

No i tyle od nas. Przepraszam, że takie długie, ale musiałam się tym smutkiem z kimś podzielić.

: 08 kwie 2009, 15:16
autor: Kamiko
Jo'Ann teraz już bedzie dobrze, głowa do góry :hug:
Kompletnie nie znam się na długowłosych pięknościach
ale Dorszka, dobra ciotka coś poradzi :-)