Strona 51 z 64

Re: Julek i Zuza

: 31 maja 2015, 20:44
autor: asiak
yohjia pisze:MM, asiak, Soniu, jasminko :kiss: dziękuję za życzenia.
Nie ma mnie z Wami na forum i już pewnie nie będzie. Wątek uznajcie za zamknięty.
Jeloś i Mendollina są, słońca moje kochane. Jeloś znów się męczy, do walki z cholerną bakterią mamy już teraz tylko antybiotyki dostępne dla ludzi. W leczeniu szpitalnym. Wiem, jak to prędzej czy pózniej sie skończy. Pseudomonas, pomimo regularnie powtarzanych cyklów podawania Zylexisu, zagnieździł się i u Mendzioka.
Doceniajcie to, co macie. Ja tak bardzo bardzo Wam zazdroszczę. Tego normalnego, codziennego życia. Przejmowania się pogodą jutro i takich tam. Bardzo zazdroszczę. Trzymajcie się ciepło :kwiatek:
Strasznie mnie zasmuciła ta wiadomość :(((( Mam nadzieję, że kiedyś może do nas wrócisz...
Dużo zdrówka dla koteczków <ok> <ok> <ok>
:hug: :hug: :hug:

Re: Julek i Zuza

: 31 maja 2015, 22:02
autor: Miss_Monroe
yohjia pamiętam Naszą ostatnią rozmowę na pw :hug: Przytulam Cię bardzo mocno :kiss: Jak będziesz kiedyś na siłach to wróć do Nas, będzie bardzo miło zobaczyć ponownie Julka i Zuzę :kotek: :kotek: i trzymam bardzo mocne kciuki za ich zdrowie!

Re: Julek i Zuza

: 19 wrz 2016, 23:49
autor: yohjia
:-) Nawet nie wiem, jak zacząć <oops>
Poryczałam się strasznie czytając od początku "nasz" wątek. Od niemal godziny edytuję i edytuję ten wpis i nijak mi się to nie klei. Ten wpis jest niejako z mojej nieśmiałości i braku odwagi, aby zadzwonić do pewnej osoby, która czas już niemały temu chciała nam pomóc. Niestety to był czas, kiedy tak bardzo chciałam nie być, traciłam kolejną osobę, którą kochałam nad życie. Choć tym razem to dla większości nie była osoba, a kot. Tak, dla większości to był kot, dla mnie przyjaciel. Ta osoba chciała nam pomóc, dzwoniła wiele razy, ale ja już nie miałam sił, wiary w cokolwiek, a w końcu i środków finansowych, aby dojechać do innego miasta. To był czas, kiedy tak wiele tzw. przyjaciół o mnie zapomniało, a ta osoba próbowała pomóc, choć mnie w ogóle nie znała. Nie wiem czy nas kojarzy, ja nie zliczę chwil kiedy chciałam zadzwonić, ale odwagi zabrakło. Tym wpisem, tak głośno i oficjalnie chciałabym PODZIĘKOWAĆ.

Dla tej właśnie osoby, dla Pani Dorszki, dzisiejszy Jeloś - kot, którego powinno nie być:

Obrazek

Nie wiem, jakim cudem Jeloś jest. Postaram się kiedyś opisać jego przypadek - w skrócie: wrażliwość bakterii jedynie na amikacynę i tobramycynę, kot w stanie agonalnym, na kroplówkach, ponieważ sam nic nie je, zamiast nosa - jedna wielka nadżerka, PNN, kiedy gdzieś tam godzę się z tym, że chyba czas się pożegnać.. Że już zbyt wielu bólu mu sprawiłam tymi próbami pozostawienia go po tej stronie... konsultuję się z jeszcze jednym wetem, tak dla zasady, kilka kroków od mojej pracy, mała mieścina podpoznańska. Jeloś ciągnie kilka dni na kroplówkach i namiocie tlenowym, doczekuje wyników antybiogramu, w którego sens ja już nie wierzę - wychodzi wrażliwość bakterii na gentamycynę! Badanie, podobnie jak i kilka bezpośrednio poprzednich robione w tym samym labie. Więc teoretycznie niemożliwa jest wrażliwość bakterii na antybiotyk wskazany w uprzednich badanich jako oporny.. Teoretycznie... Przez blisko 1,5 m-ca podaję Jelonkowi podskórnie gentamycynę. To bolesne zastrzyki są, czuję, jak z każdym dniem Jeloś wraz ze wzrostem sił nienawidzi mnie coraz mocniej.. Ale dziś już chyba zapomniał :kotek: Od lutego tego roku nie mamy Pseudomonasa w nosku, mamy za to Pasteurellę spp., nie leczymy, dajemy odpocząć psychice Jelonka, nereczkom. Tu wyniki też dziwne. Będziemy badać dalej.

Paproś vel. Mandziok jutro :kotek:

Re: Julek i Zuza

: 19 wrz 2016, 23:55
autor: Miss_Monroe
Ogromnie się cieszę, że wróciliście! Ogromnie :kiss: ! Co za fantastyczne wiadomości! Myślałam o Was nawet ostatnio, ale jakoś nie miałam śmiałości pisać. Trzymam bardzo mocne kciuki, aby teraz już było tylko z "górki" :kotek: :kotek:
Tak, Dorszka jest wyjątkowa <serce>

Re: Julek i Zuza

: 20 wrz 2016, 00:00
autor: Dorszka
Ja nawet nic nie napiszę, po prostu słów brak, jak się cieszę, tyle miesięcy PW leżało w skrzynce nadawczej, tyle razy już myślałam, żeby usunąć, ale coś uparcie mówiło, że trzeba cierpliwie czekać!

Mokro pod powiekami, tak się cieszę widząc Jelosia <zakochana> <serce>

Nie chowajcie się już więcej, ciężko było...

Re: Julek i Zuza

: 20 wrz 2016, 07:45
autor: yamaha
:radocha: :radocha: :radocha: BARDZO sie ciesze, ze Was widze :kiss: :kwiatek:

Re: Julek i Zuza

: 20 wrz 2016, 07:48
autor: agniecha
Jeloś jest piękny <zakochana> Jesteście przykładem na to , że trzeba walczyć do końca i nie tracić nadziei :hug:

Re: Julek i Zuza

: 20 wrz 2016, 08:03
autor: Kasik
<serce> :hug: Żeby już było tylko dobrze <ok> <ok> <ok>
Jelos dużo przeszedł, ale cudnie wygląda <serce> <serce> <serce> Życzę mu dużo zdrówka I żeby udało się pozbyć bakterii :kotek:

Re: Julek i Zuza

: 20 wrz 2016, 08:16
autor: MoniQ
<serce> <serce>

:kwiatek: Dobrze Was widzieć :) I Jelosia w dobrej formie! :kotek: <zakochana>
I tak jak mówi Kasia, oby teraz już tylko dobrze było... <ok> <ok>

Re: Julek i Zuza

: 20 wrz 2016, 08:51
autor: Luinloth
Przeczytałam od początku. Tyle przeszliście... :hug: Dobrze, że udało się wyprowadzić kocika na prostą :kotek: :kotek: Za zdrówko <ok>