Strona 51 z 138

Re: Mój liliowy skarb

: 19 sie 2016, 08:46
autor: maga
Może wrócić do zwyczajnego spania w jednym miejscu?

W ostateczności behawiorysta, albo rozmowa z nasza forumowa Dorszką :).

Re: Mój liliowy skarb

: 19 sie 2016, 09:08
autor: Luinloth
aurora80 pisze: Ostatnio jak wracaliśmy od weta i spotkała nas sąsiadka to patrząc na Bunia w transporterze spytała czy taki wielki kot to nie zrobi krzywdy. Nie wiedziałam o co jej chodzi. W pierwszym momencie byłam tak zaskoczona, że wydusiłam z siebie jedynie " komu?" a ona na to, że psu, człowiekowi.
Jeśli Cię to pocieszy, to już całkiem sporo osób - w tym raz wetka, u której byliśmy na manicure - spytało nas, czy Eris gryzie. Jedna znajoma po spojrzeniu na pierwsze fotki powiedziała, że "wygląda groźnie". Przyjaciele, którzy ją całkiem znają i lubią, opiekując się nią pod naszą nieobecność miziają ją z pełną gotowością do wycofania ręki, gdyby nagle zaatakowała <shock> Nie wiem, czy to przez jej gotycki makeup, czy gabaryty. Może ludzie boją się dużych kotów. <roll>
Nadal trzymam kciuki za poprawę stosunków <ok> <ok> <ok>

Re: Mój liliowy skarb

: 19 sie 2016, 09:28
autor: agniecha
Trzymam za Was kciuki <ok> <ok> mądrej rady nie dam , bo dzięki mądrości Dorszki mam od razu dwupak <oops> Ostatnio teść mojej siostry opowiadał mi jak to koty mogą udusić dziecko <strach>

Re: Mój liliowy skarb

: 19 sie 2016, 09:52
autor: aurora80
Fusiu, Kamilko u nas z reguły są etapy na których coś działa jako zabawka. Bunio na pewno lubi zwinięte w kulkę paragony - te z Auchan to jego ulubione - kulki z folii, kółeczka od zakrętek w butelkach, były też słomki <mrgreen>, pasek od szlafroka, sznurowadła i jedna całkowicie popsuta wędka składająca się ze sznurka i plastikowej części do której było przymocowane pióro dopóki Buś go nie wyrwał. Generalnie jednak zabawy takie są na chwilę - przynajmniej z nami - przebiegnie się 2-3 razy (4 razy jak jest mocniej ożywiony) a potem leży na środku mieszkania i tylko zaszczyca spojrzeniem to co miało służyć do zabawy. Stąd słowo wybawienie i kolega Bulik nie idą w parze. Częściej w nocy sam się tłucze, latając za kulkami z papieru albo tłukąc niemiłosiernie piszczącą myszę (potem ją z rana z reguły znajdujemy w czyimś bucie).

Re: Mój liliowy skarb

: 19 sie 2016, 10:01
autor: Fusiu
aurora80 pisze: Generalnie jak Bulik podchodzi do małego to on zaczyna machać łapką, najgorzej jest kiedy się położy na bok i macha łapkami ( tak wiem to postawa obronna) bo wtedy Bunio wąchając go dostaje po nosie i dodatkowo widzi, że ten mały się go boi.
Niech się hodowca wypowie, czy u kociaka to znaczy postawę obronną? U mnie tak chłopaki się czasem bawią <hm> . Magnus się kładzie i macha łapkami, więc podchodzi Madox też macha łapkami.. innym razem na odwrót. Tak się zaczepiają. Choć najczęściej żaden z nich nie reaguje, i idzie sobie dalej, ale czasem tak sobie machają w powietrzu. Wiem, że u mnie to inna sprawa, bo chłopaki się nie biją nigdy, ale może i u małego to oznacza chęć do zabawy?

Tak sobie gdybam, bo sama nie wiem :mimbla:

Oby nadal wszystko szło w dobrym kierunku. Uszka do góry kochana <ok> <ok> <ok> :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek:

Re: Mój liliowy skarb

: 19 sie 2016, 10:04
autor: Dorszka
Fusiu pisze:Niech się hodowca wypowie, czy u kociaka to znaczy postawę obronną? U mnie tak chłopaki się czasem bawią <hm> . Magnus się kładzie i macha łapkami, więc podchodzi Madox też macha łapkami.. innym razem na odwrót.
Tak, to jest pozycja obronna. Takie "trzymanie dystansu", sygnał "jestem przygotowany".

Re: Mój liliowy skarb

: 22 sie 2016, 08:56
autor: yamaha
<ok> <ok> <ok> <ok> <ok> <ok> zeby sie chlopaki dogadali jak najszybciej :kotek: :kotek:

Re: Mój liliowy skarb

: 22 sie 2016, 10:08
autor: Kasik
Dajcie znać jak sytuacja, mam nadzieję, że są już duuuze postępy i idzie ku dobremu :kotek: :kotek:

Re: Mój liliowy skarb

: 22 sie 2016, 21:09
autor: Becia
Przybiegłam poczytać co u Was, a tutaj cisza <hm> Jak sytuacja?

Re: Mój liliowy skarb

: 22 sie 2016, 21:48
autor: aurora80
Kochane dziewczyny jesteście, że o nas jeszcze pamiętacie <serce> U nas chyba nieco lepiej ale nadal trudno...Wciąż zdarzają się incydenty ale generalnie jest jakoś spokojniej. Niestety noce muszą być nadal spędzane oddzielnie - ciągłe wstawanie i hamowanie Bunia, łagodzenie awantur, spowodowało, że miałam ochotę ze zmęczenia udusić połowę napotkanych ludzi i chodziłam wręcz po ścianach....mojemu szefostwu, by to chyba się nie spodobało gdyby klienci zaczęli padać moją ofiarą <mrgreen> ... o, właśnie zaczęły się wieczorne ganianki ( a raczej polowanie na Marcelka) <cenzura>
Czasem bywają jednak grzeczni <serce>
Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Pozdrawiamy!