Drogie Ciocie, niestety mieszka już ze mną od czwartku.
Nie jest dobrze. Pańcia się martwi, bo ganiam małego po domu, walę łapami i gryzę.
Ale on nie jest nic mądrzejszy, bo też za mną lata. Owszem, zdarza nam się razem bawić, nawet go umyję jak widzę, że mały nie daje rady, noskujemy sobie, ale najbardziej na świecie lubię go bić.
Mały jest zupełnie inny niż Gilbert. Wszędzie go pełno, biega po meblach, parapetach, jest bardzo odważny. Uwielbia spać na kolanach czy nogach, nie ma to jak uwalić się na człowieku.

Wystarczy położyć się na kanapie i Wedel już jest.

Wystarczy go dotknąć i mruczy jak traktor.
Gdyby tylko Gilbert go nie bił.
