kolejny raz, bardzo Wam dziękuje

Odnośnie Mamy, dzisiaj na wizytacji, Pan Doktor zarządził kolejną tomografie (w czwaretk) i jeśli wszystko będzie w porządku, Mama w piątek wróci do domu <serce> tak bardzo bym chciała, żeby było dobrze, jeszcze raz napisze, że MOCNO w to wierze,
ponoć wiara cuda czyni :-)
Dziś byliśmy u weterynarza. Krew została pobrana, Lumi dzielnie to zniosła, kruszyna ma znów wygolone futerko i to tak dziwnie, na szyi <shock> Chwile porozmawialiśmy o chorobach, o tym dlaczego chcemy zrobić badanie, skąd wiemy o takiej chorobie jak FIP (tutaj ludzie szeroko otwierają oczy słysząc taką nazwe). Opowiedzieliśmy historie Moruska mojej Mamy i to, że od tamtej pory zaczęliśmy się edukować w tym i wielu innych tematach. Bardzo go to ucieszło. A ja ciesze się, że udało nam się trafić na fajnego weta :-) Ma duże doświadczenie, przez kilkanście lat leczył zwierzęta w Stanach, później w UK, teraz w IE. Ma podejście do zwierząt i pomimo tego, że ciągle marudzi, że mamy za grubego kota <mrgreen> widze, że zna się na tym co robi, ma serce do zwierząt i ... cierpliwość do ludzi :-)
wyniki Lumi, również prawdopodobnie będą w piątek... to czekanie mnie wykończy <hm>
Agnieszko, jak zobaczyłam to przyciemnione futerko u Lumi, od razu poleciałam do Twojego wątku, Belle pooglądać :-) U niej to ciemniejsze futerko jest właśnie w tych miejscach, które wymieniłaś i dodatkowo między łopatkami. Przeglądałam też różne zdjęcia w necie, na których widać, że białe (liliowe) koteczki z wiekiem przechodzą metamorfoze i stają się takie lekko przydymione, więc myśle, że to jednak normalne i że panienka nam dorasta
