Strona 52 z 211

Re: Effy :)

: 04 gru 2012, 22:58
autor: margita
przepiękna czarnulka <zakochana> <zakochana> <zakochana> cudo ... :-D
oby szybko przypadły sobie do serca ... <serce>
Yamaha jesteś WIELKA :-)

Re: Effy :)

: 04 gru 2012, 23:12
autor: bahi
Fakt, musiała być Ci czarnula zapisana w gwiazdach!
Gratuluję pięknej kici i kciukam za dogadanie się dziewczyn!
A jakie ona ma piękne czarne stopy! Uwielbiam czarne stopy u kociastych!

Re: Effy :)

: 05 gru 2012, 08:44
autor: yamaha
:radocha: :radocha: :radocha:
Ale slicznosci male fajne, BARDZO sie ciesze razem z Toba ! Najwyrazniej byl Ci pisany ten wegielek !
Chyba otworze biuro prywatnego detektywa <lol>

(aj tam aj tam, zaraz "wielka".... raptem 1m72 ;-)) )

Re: Effy :)

: 05 gru 2012, 10:54
autor: Kamiko
No to masz przegwizdane , ja tu będę wchodzić codziennie i upominać się o fotki <mrgreen>
Bo Creme to tak reglamentowała nam ślicznotkę , Gratuluję :-)

Re: Effy :)

: 05 gru 2012, 11:06
autor: Miss_Monroe
Gratuluję ślicznej dziewczynki <hura>

Re: Effy :)

: 05 gru 2012, 14:11
autor: Molly
No to jak już wiecie to postaram się pisać co tam u nas :)
W skrócie:
dzień 1 - Effy ucieszyła się jak nas zobaczyła, ale jak zobaczyła futro w transporterze najpierw uciekła, a potem zaczęła fuczeć, okropnie fuczeć, ogon jak u wiewióry i taka pretensja w oczach jak patrzyła na nas, że miałam nawet wyrzuty sumienia, że ją tak urządziliśmy. A Tori wylazła jak królewna z transporterka i bezobciachowo udała się na zwiedzanie mieszkania, lekceważąc Effy zupełnie. Dopiero jak fuczenie Effy stało się dla niej zbyt uciążliwe - Effy łaziła za nią i przeszkadzała w zwiedzaniu, bo blokowała małą. Nie atakowała, ale blokowała.Wtedy behemotka zaczęła warczeć <shock> jak pies <shock> . I Effy została sprowadzona do parteru.
Na noc rozdzieliliśmy je, ja z czarną, TŻ z rezydentką.
Dzień 2 i 3 - podobnie, coraz mniej fuczenia, ale zaczęły się ataki, takie pacanie , Effy pogoniła kilka razy malą, ale nie zrobiła jej krzywdy. Tori inteligetnie i z uporem pełnym optymizmu dawała się pogonić, ale zaraz wyłaziła i swoim spokojem wkurzała Effy.
No i dziś - zaczęły się zapasy, mniej pacania, żadnego fukania i warczenia. Rano jadły obok siebie, ale każda z innego talerzyka. młoda niejadkiem nie ejst, więc jak skonczyła swoje to dobrała się do żarcia Effy - o dziwo nie skończyło się to awanturą. Effy ustąpiła.
martwię się tylko, bo Effy niejadek, je teraz jeszcze mniej i to widać.
Do tego widzę jak strasznie jest zazdrosna o swoje ulubione miejsca i goni malucha z nich, tak samo jak nie pozwala się bawić swoimi zabawkami.
Ogólnie jest tak, że izolujemy je tylko jak nie możemy pilnować: w nocy i gdy jesteśmy w pracy.
Mam nadzieję, że nie popełniamy błędu, ale uważam, że muszą się dotrzeć, a że nie ma wielkiej nienawiści pod naszym okiem mogą spędzać ze sobą dużo czasu.
Myślę, że charakter małej pomaga przy docieraniu się - jest subtelna i uparta, nie zniechęca się, odważnie wychodzi naprzeciw i mam wrażenie, jakby to ona próbowała się zaprzyjaźnić z Effy.
W nocy traktorzy - przytula się, wywala te swoje cudne łaputy na moją twarz - słodkie to.
Czekamy na drapak z Rufiego - już 14 dni minęło, a dostawy nie ma. Trzeba zadzwonić , dopytać się, choć jak pyatałam się ostatnio to: powoli się robił ;)
Tori dostała fajną wyprawkę, ale woli podjadać jedzenie Effy. Bałam się, że jej zaszkodzi cudze jedzenie, ale piękne, zdrowe kupalki są, więc machnęłam ręką.
Ufff..... zmykam do pracy

Re: Effy :)

: 05 gru 2012, 14:21
autor: yamaha
Bedzie dobrze, dotra sie dziewczyny na pewno, tylko troche czasu (i duzo uwagi dla Effy) pôtrzeba.
:kotek: :kotek: dla obu malizn !

Re: Effy :)

: 05 gru 2012, 14:26
autor: asiak
No to super, że jest coraz lepiej :-)
Ale tak bez zdjęć <wsciekly> :-)

Re: Effy :)

: 05 gru 2012, 14:31
autor: Molly
Staram się bardzo , żeby Effy czuła się kochana. Wiem, że Tori nie będzie mieć żalu za to , że więcej czułości jest dla Effy, bo jeszcze nie zdążyła się do nas przywiązać, choć widzę, że wybrała sobie mnie - no, ale skoro byłyśmy sobie przeznaczone..
natomiast Effy staramy się rozpieszczać i tulać ile wlezie, nie krzyczeć na nią, tylko zdecydowanie odsuwać jak przegina z wyskokami do małej. Bo mi tego mojego Efika żal. teraz mi się zdaje jeszcze bardziej ludzka niż kiedykolwiek - jest taka zagubiona w tym wszystkim.
Z maluszkiem się pieszczę jak jesteśmy same, wtedy nie ma kto zazdrościć i Tori już przywykła, że wieczorne pielechy to głaski i przytulanki. A poza tym to gaduła straszna jest

Re: Effy :)

: 05 gru 2012, 14:34
autor: yamaha
A od kiedy jest maluszek u Ciebie ?