Jo`Ann pisze:Jak Ty to robisz, że ona się daje kąpać

Chester był kąpany raz i to było mało dla nas ciekawe

Ma się te swoje sposoby <diabeł> ... Kolejną kąpiel planuję na marzec, mam nadzieję, że sama zainteresowana tego nie przeczyta i nie przygotuje jakiejś niespodzianki <lol> .
Z tym nosicielstwem to nie jest tak źle, rozmawiałam z
Dorszką na ten temat :-) . To wirus, który można porównać do grypy. Można się zaszczepić na jeden szczep, ale organizm może zaatakować inny. Z resztą tak naprawdę większość kotów, która miała problemy z drogami oddechowymi była atakowana najprawdopodobniej właśnie przez jednego z wirusów kalicli, z kolei częste na forum problemy z oczami to wina krewniaka kalici herpeswirura :-) . Harita silna baba jest dlatego się nie pochorowała

. Szkoda tylko, że nie wiem kiedy zaczęło się to dziać <suchy> . W listopadzie ją odrobaczaliśmy, ale wet nie zajrzał do pysia, więc nie wiem ile jeszcze może "prątkować"... Pani doktor na razie nie kazała nic z tym robić :-) .
Generalnie (oczywiście musiałam sama zajrzeć w domu, nawet chciałam zrobić zdjęcie, ale nie wyszło

) to wygląda jak dwa pryszczyki, takie bardziej gulkowate (jakby pokryte skórą grudeczki) każda o średnicy ok 1 mm. Będziemy obserwować :-) . Gdyby coś się działo zrobimy wymaz i tyle :-) .