Strona 52 z 218

: 05 sty 2012, 17:56
autor: Agnieszka7714
Ależ on jest piękny. A mucha jest zabójcza. W duecie z taką sierścią wyglądają bosko.

: 05 sty 2012, 21:31
autor: Dracanka
Lucjando, amore mio <lol>

A tekst "Dręczycielka" mnie rozwala <lol> Co będzie za kilka miesięcy zatem? <lol>

: 11 sty 2012, 17:45
autor: Anka
za kilka miesięcy to Lila będzie biegac na stopach, nie kolanach, dogoni Lucka i złapie i porządnie wygłaska, a nie tak jak teraz, że ona goni, on ucieka i raz go głasknie lekko, ale za to ma tysiac podejsc w ciągu dnia, bo skubany ucieka z zadowoleniem machajac ogonową fajka i mruczac głośno tak, by Młoda na 100% ruszyła w pogoń. Jak nie leci za nim, to kot wraca i idzie tak, by jej obsmarowac buźkę ogonem, by miec pewnosc, ze nie pozostanie niezauwazony <diabeł>

: 11 sty 2012, 18:19
autor: Danusia
Taka przyjażn jest superowa ja uwielbiam takie stosunki kocio- dzięcięce <lol>
Ile ruchu i zabawy ma córeczka :kiss:

:kotek:

Kocur niesamowicie czaaaarny - piękny <zakochana>

: 12 sty 2012, 11:30
autor: Anka
heh mam wrażenie, że ruchu to zdecydowanie Lucek ma więcej <lol> i tylko szkoda, że Lila taka mało kumata jeszcze i nie rozumie czego kot chce, jak sie przed nia na plecach wykłada. A on jak ona nie zareafguje na pokazanie brzucha odchodzi zdziwiony, że nie głaskała

: 12 sty 2012, 13:43
autor: Agnieszka7714
Ale się Lucuś zdziwi jak mała wstanie na nóżki i go złapie :-D

: 24 sty 2012, 17:58
autor: Anka
Lucek czasami zachowuje się tak, jakby chciał, by Młoda go złapała.

A propos najnowszych wieści...
Jak w innym wątku pisałam miałam zamiar polowac dzisiaj na luckowe siury.
TZ w domu, bez żadnych planów innych, wiec była odpowiednia aura na to, by jechac z futrem do weta i potem do domu. I nawet opracowalismy taki plan, by i księgowego dało sie wcisnąc. Wszystko zależało od tego, czy złapiemy siki, czy nie, bo później by był problem z dostarczeniem ich do weta, a sam wet stwierdził, że najlepiej wszystko razem, bo jakby coś, to łatwiej będzie wyjaśnic. No i dostałam też od niego info, by kocura odstawic od miski ok 8h przed badaniami.
Kot był dzisiaj dosłownie zagłodzony. Znaczy jadł ostatni raz ok 23, bo on w nocy nie je, a rano juz nie mógł, bo wet od 12 jest i planowaliśmy ok tej pory jechac.

Oczywiscie nie musze chyba pisac, że rano zastawiłam mu kuwetę. Po jakims czasie zaczął ostro drapac w zastawke, po upewnieniu się, która godzina (by nie było zbyt dużo czasu między pobraniem, a badaniem) uzbrojona w pojemnik apteczny wpusciłam kota do kuwety. A ten co? Kopie jakby chciał do Chin i wali klocka <shock> siku zero. No to znów zastawiłam kuwete i robie swoje. Jak nadszedł czas by powoli sie do weta zbierac. Wpuszczam kocura do kuwety, szczuje czyszcząc ją, bo zawsze wtedy leci i na siłe sika, bądz kupkuje. tym razem nic. popatrzył i olał sprawe mentalnie.
No to pamiętajac co robiła zawsze Sonia grzebie paluchem w kuwecie podczas kolejnego podejścia, a kot nic. I w końcu chwilke przed wyjsciem z domu pogmerałam łopatka w kuwecie drugiej (na dole) kot wlazł popatrzył, pogmerał łapa i przysiadł. To ja alarm do TZta by pojemnik podał i ZŁAPAŁAM! Osikal mi rękę, kawałek obok pojemnika, ale do środka też. Żałosną ilośc 10 ml zawiozłam. Pani wet stwierdziła, ze to starczy, zapytała czy coś jeszcze chcemy badac i w ogóle dlaczego, czy profilaktycznie, czy coś sie dzieje i zapytała jakie wyniki robic. Stwierdziłam, że ma robic z sików i krwi wszystko, co jest w stanie zrobic, by za jednym stresem było.
Utoczyła kotu dwie probóweczki krwi. lucek był dzielny, pieknie jucha płyneła, i tylko raz chcia wyrwac łapkę, ale ogólnie spokój. Został obadany, obmacany, osłuchany. Wyrywał sie przy podaniu tabletki na odrobaczenie i odpychał rękę pani wet łapka, ale ona ma odpowiednie gadane do zwierząt, więc przestał sie opierac.
Ogólnie to dawno już się mój kot tak do mnie nie przytulał. W pewnym momencie jak go na rekach trzymałam, to dosłownie objął łapkami mnie za szyję i wtulił pyszczek pod włosy. Ale ani nie mruczał, ani nie miauczał ze strachu nic. W koncu klinike i lekarzy w suie zna.
Wyniki wg pani ok. Krew super, z nerkami wszystko ok. W moczu slad sugerujący rozpoczynające się zapalenie pecherza, albo cewki, pani wet obstawia cewkę. Dostalismy lek w saszetkach na 12 dni. Mam rozpuszczas w łyżeczce wody i podac strzykawka do pyska, nawet strzykawke dostałam :-)

Poprosiam pania, by pomacała kota i stwierdziła, czy aby nie za gruby. Pani na to, że kot wygląda ok, ale jak pomacała, to wyszło, że jednak w worku na brzuchu miast zupełnej pustki zaczyna się sadełko zbierac. Jak usłyszała, że kot ie zjada dobowej porcji w ciągu doby, to stwierdziła, by mu ja i tak lekko zmniejszyc. Zapytała o ruch, a ruch kocuro ma, bo sie z Lilą ganiają, więc tu ok. Do jedzenia tez mam nie podawac żadnych leczniczych karm prócz tej na zęby, co daję. I tyle, bo kot sika w normie, kupkuje w normie, organy wg macania wszystkie ok, oczka ładne, pyszczek od środka tez i uchmanta.

Oczywiście nie musze mówic, że jak go do klatki włożyłam, to musiałam zebrac z siebie kłaki. Pani wet powiedziała, ze to normalne, że zwierzątka u nich ze stresu gubią włosy, ale jak zobaczyła, że zgarnęłam z siebie trzy porządne twardo ubite garście kłaków, to się roześmiała w glos, że sweterek by był :-)

W kazdym razie teraz za ponad miesiąc tylko szczepienie i będzie si, aha no i po 12 dniach jak sie uda, to znów mocz zbadac, czy lekarstwo zadziałało i czy sie zapalenie nie rozwineło. No i powiedziała, że niexle trafiłam, bo np za miesiąc by mogło niby śladu nie byc ale rczej by było bardziej rozwinięte.

Aha powiedziała tez, że jesli kot nigdzie nie wychodzi w sensie dwór, jesli nie planuje z nim nigdzie póki co jeździc np na jakiekolwiek wakacje, to nie mam go szczepic na razie na wścieklizne, bo koty, które spędzają cale życie w swoim domu wystarczy raz na 2 lata...

zdjęcia kociaków na początek, albo na koniec <mrgreen>

berek!
Obrazek

znowu berek!!
Obrazek

wypuście nas!! wypuście nas!!!
Obrazek

"...
- mówisz, że możemy się nimi pobawic??
- tak, byle cicho, bo jak Duża przyjdzie, to znów będzie wyzywać
..."
Obrazek

... Ej, Bi, Si, Di, I, Ef, Dżi... <rotfl>
Obrazek

: 24 sty 2012, 18:06
autor: manita
Anka z tym łapaniem sików twoim to się solidnie uśmiałam <lol> .
Dobrze, że Lucek w nerach nic nie hoduje a z zapaleniem szybko sobie poradzicie :ok:
Zdjęcia super. Jednak masz w dou bliźniaki (no prawie).

: 24 sty 2012, 18:08
autor: madziulam2
<klaszcze> <klaszcze> Aniu - My też dziś zawieźliśmy siki obydwu panów (jutro wyniki - Gabrysia kontrolne, Leona pierwsze)

: 24 sty 2012, 18:09
autor: kotku
Gratuluję całej akcji! Pobrania siurków, dobrych wyników i dzielnego kota! <klaszcze> <tańczy>
A zdjęcia świetne - jakiego masz cudnego malucha! <zakochana>
Fajnie, fajnie. Pozdrowionka!