Zdjęcia z 1 września.
: 04 wrz 2011, 00:35
A tak wyglądają nasze poranki
.
Wstajemy z Tż o 6.30. Ja pierwsza zwlekam się z łóżka. Lecę do przedpokoju. Wypuszczam ferajnę z kuchni, która już zwykle czeka pod drzwiami z niecierpliwością usłyszawszy budzik (oprócz Mruczki). Ledwo uchylę drzwi, a już coś pręgatego i białego przelatuje mi między nogami. Z hukiem i miałkiem dwa cienie pędzą prosto do sypialni przywitać Tż (czasem Śnieżka się zatrzymuję i czeka na mnie w przedpokoju z podniesionym ogonkiem). Oczywiścię nie mogę się opanować, żeby nie zajrzeć do kuchni i nie pośmiać się z wylegującej się jeszcze Mruczki, która zawsze ma czas zanim ruszy się z miejsca. Siedzi zwykle na drapaku, bądź na swoim ulubionym pudełku z wyciągniętymi przednimi łapciami, tak jakby przeciągała się po drzemce
. Ja się jej pytam: "Co tam Mruczuś" a ona jak nie mrugnie do mnie tymi swoimi oczętami z drugiego końca kuchni <rotfl> .... Czasem w odpowiedzi słyszę krótkie, cichutkie "miał"
.
Potem wracam do sypialni. Idę do łazienki. Zanim się obejrzę i przemyję dobrze oczy, a tutaj już coś włochatego siedzi mi w umywalce
. Nasza Mruczka uwielbia tam wskakiwać, pod warunkiem że my tam jesteśmy i zaświecimy światło
.
Wygląda to tak:
A po krótkiej chwili, wykłada mi się kompletnie ... <lol>
Mój Tż twierdzi, że ona jeszcze z chęcią nauczyłaby się pływać ;)
.
Jak chlapiemy ją wodą to nie ucieka tak jak Śnieżka z Fioną
.
Poranne przywitanko trwa niestety tylko pół godziny.....
Wstajemy z Tż o 6.30. Ja pierwsza zwlekam się z łóżka. Lecę do przedpokoju. Wypuszczam ferajnę z kuchni, która już zwykle czeka pod drzwiami z niecierpliwością usłyszawszy budzik (oprócz Mruczki). Ledwo uchylę drzwi, a już coś pręgatego i białego przelatuje mi między nogami. Z hukiem i miałkiem dwa cienie pędzą prosto do sypialni przywitać Tż (czasem Śnieżka się zatrzymuję i czeka na mnie w przedpokoju z podniesionym ogonkiem). Oczywiścię nie mogę się opanować, żeby nie zajrzeć do kuchni i nie pośmiać się z wylegującej się jeszcze Mruczki, która zawsze ma czas zanim ruszy się z miejsca. Siedzi zwykle na drapaku, bądź na swoim ulubionym pudełku z wyciągniętymi przednimi łapciami, tak jakby przeciągała się po drzemce
Potem wracam do sypialni. Idę do łazienki. Zanim się obejrzę i przemyję dobrze oczy, a tutaj już coś włochatego siedzi mi w umywalce
Wygląda to tak:
A po krótkiej chwili, wykłada mi się kompletnie ... <lol>
Mój Tż twierdzi, że ona jeszcze z chęcią nauczyłaby się pływać ;)
Jak chlapiemy ją wodą to nie ucieka tak jak Śnieżka z Fioną
Poranne przywitanko trwa niestety tylko pół godziny.....


