Dziś będzie według starszeństwa
Zawsze mówię o sobie, że dopiero zaczynam, że w tak bardzo wielu sprawach chciałabym mieć więcej doświadczenia... A tu czas podsumowań, minął już prawie maj, a 18. maja Clara skończyła ni mniej ni więcej a 6 lat... Kotka, od której wszystko się dla mnie zaczęło - zaczęłam zupełnie inaczej postrzegać koty jako takie (przedtem miałam tylko psy), to ona uczyła mnie zawiłości kociego świata, a ponieważ jest kotką trudną, nauk od niej uzyskałam wiele... Uczyła cierpliwości, w zamian coraz częściej i chętniej pchając się na kolana. Matka Doskonała, wpatrująca się w odwiedzających tak znaczącym wzrokiem, że w pewnym momencie postanowiłam na czas odwiedzin kupujących wyprowadzać ją do drugiego pokoju, bo trochę im skóra cierpła... Pierwsze dziecko Borgii, Diunkę, zwyczajnie jej ukradła - biedna Borgia patrzyła na mnie bezradnie i płakała, a ja oniemiała patrzyłam, jak Clara po prostu podeszła do porodówki, wprawnym ruchem złapała kociaka, i wyniosła do swoich dzieci, i zabrała się za pielęgnację jak własnego...
Clara jest już teraz zupełnie inną kotką niż ta przywieziona przed laty koteczka, schowana pod łóżkiem i z przerażeniem patrząca na Nowych. Ja jestem zupełnie inną kociarą niż sześć lat temu, kiedy wydawało się, że przeczytanie kilku książek wyposaży w wiedzę, jak postępować z takim kosmitą. Nie bardzo pomogły, podobnie jak w swoim czasie niezbyt przydatne okazały się różne poradniki dotyczące dzieci. Każdy i tak musi zbudować sobie własny sposób, a jedyną szansą na sukces jest najczęściej przemodelowanie siebie, a nie postępowanie według jakichś schematów. W każdym razie u mnie się udało, chociaż zmiana poglądów i przyznanie się przed sobą do porażki, czy wręcz głupoty, jest chyba najtrudniejszym i najbardziej bolesnym doświadczeniem.
Ale potem jest już tylko lepiej
Moja ZaŁożycielka
