13- go w piątek, lipca zeszłego roku, przywieźliśmy do domu malutkie, puchate, wymarzone cudeńko. Rosie wniosła do naszej codzienności wiele radości, czułości, wcześniej nie znanych uczuć, i mimo, że czasem my się na nią pogniewamy, że to ona czasem rzuci na nas focha, czasem nas pomartwi, to i tak nie wyobrażam sobie już życia bez niej <serce>
A taka malutka była:
Teraz to już dostojna panna:
A z okazji naszego wspólnego święta, szanowny TŻ cyknął kilka fotek (temu to się kurka zawsze uda)
I takie czarno-białe z wyłapaniem pomarańczowego koloru:
Rozalko, małpo moja kochana, życzę Tobie i nam jeszcze wielu lat wspólnie spędzonych i mam nadzieję, że jest Ci z nami tak samo dobrze jak nam z Tobą!
<serce> <serce> <serce>