Zdrowe były, Tummy miała zapalenie spojówki i trochu ropki było i mrużyła oczko, ale tydzień kropelek i po kłopocie... gorzej było się nauczyć kropienia 3 x dz. żeby kot nie zabił pańci... najprościej było jak Mateusz pomagał i trzymał (okiełznywał to czarne futro), samemu gorzej, na początku miałam zdrapany brzuch, ramiona i dłonie.. no i sweter i 2 bluzki z dziurami..potem szantaż pastą i metoda nowa kropienia i cud... dotrwałyśmy do końca.
Właśnie w następnym tygodniu wypada nam szczepienie i odrobaczenie, ale autko się spsuło i musimy poczekać jakiś tydzień jeszcze.
przy okazji zawiozę siuśki i zrobimy badania krwi, bo tak już doktor ostatnio sugerował, ze warto sprawdzić.. w końcu 1 kwietnia świętujemy już 2 latka. (Krakowskim targiem data wspólna dla obu dziewcząt)..
sugerował tez,żeby Pillow schudła trochę, tj worek pod brzuszkiem ma trochę tłuszczyku, od grudnia kontrolujemy ilość jedzonka, jakoś nie schudła, ale też nie przybrała... Wcale nie jest to takie proste...Pillow zżera porcje chrupek całodobowa na 1 i 2 śniadanie.. na pewno jak koteczki nie przejadają się to są żywsze, a na głodnego, przed kolacją to jest szaleństwo... kolacja (mokra) co 2 dzień..tummiczek moja chudzinka swoją pastę ukochana dostaje codziennie. podczas zajadania pasty głaskam ją przez cały czas i wyrobiłam już przyzwyczajenie i Tummy nie ucieka od głaskania, a czasem nawet zdarza się jej samej wskoczyć na kolanka (nie licząc chwil, gdzie ma atak tesknoty i miziańska, najczęściej atakuje nas na chodniczku w łazience, zaraz po otwarciu drzwi po prysznicu), ale widać ze jak głaskam to czeka, czy nie mam jakiejś pasty pod ręką.
ach,taki news, poidełko nam się popsuło.. trudno... ale Pilołiku i tak z niego nie piła a Tummiczkowi wszystko jedno gdzie wsadza łebek na pół godziny chlipania

no i plus, bo mniej kłopotu z myciem mam.