Teraz Borgia, córka Clary. Nie ukrywam, że to chyba największa moja miłość z całego stada. Wykradana Clarze, spała na moich kolanach, gdy pracowałam. Najdelikatniejsza z miotu, musiałam podawać jej jedzenie osobno, bo jak tylko któreś z pozostałej czwórki się dostawiało do talerza, Borgia grzecznie się usuwała i czekała, co jej zostawią. Ponieważ ksywa "Bambaryła" psowałaby do każdego kociaka z miotu B, nigdy nic jej nie zostwiali <zły> Brałam więc tę sierotkę na swoje biurko, i tam podtykałam jedzonko. To ustępowanie pozostało jej zresztą do dziś - muszę pilnować kolejności jedzenia, bo inaczej Borgia usuwa sę sprzed misek. A pnieważ Gatta wciąga wszystko nawet nie powąchawszy, Borgul znów chodziłby głodny <lol>
Nie jest moja Dziewczynka w formie w tej chwii, ale nawet taka bez formy jest dla mnie wspaniała. Na pierwszym zdjęciu doskonale widać jej najmocniejszą stronę - nieważne, że jest wychudzona, że wszystko wystaje bardziej, niż w pełni formy, że sierść w połowie wypadła - głowa u Borgii zawsze jest
Borgia jest kotką bardzo łagodną, pcha się na kolana bez pytania, po prostu jak człowiek usiądzie, ona od razu okupuje. Najchętniej kolana męskie oczywiście

Trochę trudno znosiła wystawy, ale to dzięki niej najwięcej chyba nauczyłam się o brytkach, o rasie, o tym, czego chcę
Borgia ma teraz 3,5 roku.
