: 29 paź 2012, 17:31
Dziewczyny on by został na dłużej, bo ja go bardzo, bardzo chciałam (bardziej od Meg
:-) ) i też myślę że by się zaaklimatyzował. Tylko: nie było drugiej kuwety, bo rodzina czując pismo nosem nie przywiozła jej z działki, chociaż dzwoniłam i prosiłam. Taki sabotaż! No i Meg jest jednak trochę nieprzewidywalna, a to był duży niewykastrowany kot. Jak by doszło między nimi do jakiś porachunków, to ja bym ich nie rozdzieliła. Muszę się chyba zaopatrzyć w jakieś rękawice odpowiednie (nie wiem dlaczego zawsze zakładam jakieś czarne scenariusze)
Zresztą znajoma doszła do wniosku, obserwując zachowanie kotów przez cztery godziny, że Meg jest jeszcze nie gotowa na "tyle nowego kota w domu"
:-) A ja się na tym za bardzo nie znam. Franek odwiedzi Meg pewnie jeszcze niejeden raz (jutro jadę sama po kuwetę) w ramach socjalizacji, a jak zostanie wykastrowany to może zostanie. Mnie się on bardzo podoba, chociaż w skrytości ducha marzę także o malutkiej, puchatej kulce z hodowli, na dodatek brytyjskiej kulce! Dzięki za miłe słowa i cieszę się bardzo, że Wam poprawiłam humory!
A jak ujrzałam Meg na stronie hodowli to faktycznie przepadłam, chociaż uważałam wcześniej, że PSY są fajniejsze od kotów, w życiu nie kupię żadnego kota jak jest tyle kocich bied w schroniskach, brytyjczyki to zaraz po persach najbrzydsza rasa na świecie z tą spłaszczoną mordką itp. itd. I proszę ujrzałam Meg i wszystkie wcześniejsze przekonania rozpłynęły się we mgle, gdy ujrzałam SWOJEGO SIERŚCIUCHA! <serce>
Ps. Moja droga "dojrzewania" do drugiego kota jest co prawda długa i kręta, ale wiem już na 100%, że Meg będzie miała towarzysza. W końcu co dwa koty to nie jeden!
Ps. Soniu zgadzam się z Tobą, żeby w ogóle o jakiejś przyjaźni mogła być mowa on powinien zostać przynajmniej przez miesiąc. Jak zostanie wykastrowany to właśnie tak będzie... Franek ma świetny charakter, już dawno nie widziałam tak proludzkiego, prokociego kota z taką ilością energii. Coś niesamowitego!
A jak ujrzałam Meg na stronie hodowli to faktycznie przepadłam, chociaż uważałam wcześniej, że PSY są fajniejsze od kotów, w życiu nie kupię żadnego kota jak jest tyle kocich bied w schroniskach, brytyjczyki to zaraz po persach najbrzydsza rasa na świecie z tą spłaszczoną mordką itp. itd. I proszę ujrzałam Meg i wszystkie wcześniejsze przekonania rozpłynęły się we mgle, gdy ujrzałam SWOJEGO SIERŚCIUCHA! <serce>
Ps. Moja droga "dojrzewania" do drugiego kota jest co prawda długa i kręta, ale wiem już na 100%, że Meg będzie miała towarzysza. W końcu co dwa koty to nie jeden!
Ps. Soniu zgadzam się z Tobą, żeby w ogóle o jakiejś przyjaźni mogła być mowa on powinien zostać przynajmniej przez miesiąc. Jak zostanie wykastrowany to właśnie tak będzie... Franek ma świetny charakter, już dawno nie widziałam tak proludzkiego, prokociego kota z taką ilością energii. Coś niesamowitego!
