Następny wedle starszeństwa jest Fado
Jak tak teraz wszystko analizuję, to poza Borgią żaden kot nie przyszedł do mnie w sposób planowy <lol> Nawet Clara została kupiona przy wykorzystaniu chwili mojej słabości w postaci "No dobrze, pomyślimy, może królik Wam wystarczy?" Zawsze chciałam mieć kocura, ale to był dość odległy plan, i miał to być kastrat. Ci, którzy są na forum dłużej, i znają historię miotu F, na pewno nie zdziwili się, że ten kot u mnie został.
Fado jest również kotem wyjątkowym. Zresztą, jak teraz próbuję opisać te moje futra, dochodzę do wniosku, że wszystkie one są wyjątkowe i niepowtarzalne, każde z inną osobowością, temperamentem i charakterem. Ale Fado jest wyjątkowy podwójnie. To najbardziej wymęczony kot w domu <lol> Nikt nie potrafi przejść obok niego obojętnie, każdy go szturcha, barankuje, głaszcze, oczywiście wszyscy łapią za policzlki, chociaż przyznaję ze wstydem, że ja jestem najgorsza... On to wszystko znosi cierpliwie, może nawet lubi? Do dziś przymila się, gdy jest głodny, wtula się w brzuch i szturcha głową jak kociątko, które szuka sutka, udeptuje przy tym zawzięcie z wysoko podniesionymi łapami, jak matkę w trakcie ssania, po czym nagle przypomina mu się, że to już nie tak, że trzeba zejść do miski i samemu zjeść... Niekiedy jęczy rozpaczliwie, i wtedy zanosimy go do miski, a on z westchnieniem ulgi zabiera się za jedzenie. Gada do nas nieustająco, takie fajne odmruknięcia, zaczepki i opowieści

Ma problemy z piciem <lol> - ne potrafi pić zwyczjnie, wkłada do miski całą brodę i moczy się po pieś - muszę go potem wycierać, bo jak chodzi po kuchni, z brody kapie mu strużka wody, taka z niego niezdara.
Uwielbiam podawać mu tabletki. Ma taki wielki łeb, takie wielkie zęby, jak mu otwieram pyszczydło, czuję tę potęgę pod palcami... A on tak grzecznie i cierpliwie, czasami próbuje pluć, ale wtedy tak ostrożnie to robi i uważa, żeby mnie nie przygryźć, jeśli moje palce są jeszcze w jego paszcy.
Przekochany kot. Nie wyobrażam go sobie w obcych rękach
Tylko jedno zdjęcie, Faduś rozespany, bo obudzony właśnie do tej fotki, na swoim ukochanym krzesełku, meblu-potworze, którego nie mamy serca wyrzucić, bo wszystkie koty go uwielbiają.
Fado 30. maja skończy 1,5 roku

Takie pół-urodziny
