Dziękuję wszystkim za troskę. Generalnie ja i Lunka się pochorowałyśmy. Tzn ja się pochorowałam a Lunia dalej nie może zaakceptować kubraczka.
Tyle dobrze że już normalnie je, pije i kuwetkuje, ale jest smutna.
W nocy spała na kanapie ale w drugim pokoju, nie tak jak zawsze ze mną. Jak do niej podchodzę, biorę ją na ręce, miziam to włącza swój kochany traktorek ale jak nie to albo śpi albo siedzi taka biedna pokraczka i patrzy. Stara się umyć ale coś nie może, kubraczek też myje
Ja środę i czwartek leżałam prawie nieprzytomna, sama prawie cały czas spałam, bo nie miałam siły nic zrobić. Brałam tylko Lunię na ręce i spałyśmy.
Dziś niestety musiałam iść do pracy, też średnio kumam co się w koło mnie dzieje ale musiałam się podnieść. Lunia jak noralnie rano szaleje to siedziała w jednym miejscu i się patrzyła. Strasznie mi jej szkoda

Wzięłam ją na miziaki to było miło, ale musiałam ją zostawić na parę godzin samą

Pewnie będzie spała ale tak mi jej szkoda..
Mam nadzieję że przetrzyma to ieszczęście jakim jest ten kubraczek.
W środę idziemy do weterynarza, więc już w środę chyba się go pozbędziemy.
Dziękuje Pani Dorotko za wsparcie i Wam wszystkim również. Jest to dla mnie bardzo ważne !
