CZANKRA pisze:Pisk byl pewnie dlatego ze juz z daleka zapach dochodzil do noskow spiacej ferajny. To tak jak na reklamie kawy THIBO. <lol>
Specjalnie czekaliśmy z Bohdanem na moment, żeby posnęły, żeby Wam pokazać, z jaką prędkością są "na chodzie" <lol> I tak nie do końca nam wyszło, bo Gatta przysnęła, a to na jej miauk rozdarty wszyscy reagują natychmiastowym "żarcie idzie!!!". Karmienie to bardzo ściśle przestrzegana procedura: najpierw musi dostać Gatta, żeby maluchom nie sprzątnąć wszystkiego z prędkością światła.
Na początku filmiku słychać skrzypienie drzwi - to ja wchodzę do pokoju z trzema takimi talerzami, jak te dwa, które widzicie. Słychać beczenie-miauczenie: to Arabica, która leżała na środku, i jako pierwsza zobaczyła wnoszoną stołówkę.Gdyby Gatta nie spała, popis byłby naprawdę nie z tej ziemi, ale w tym momencie jeszcze nie wiedziała, czy warto się ruszać. Kwinto i Kali były jedynymi kociakami, które nie spały, dlatego Kwinto przybiegł tak szybko - on też już wie, co to znaczy, jak wchodzę z takim balastem <lol> Potem widzicie przelatującą Gattę, i miauk beczący to już ona - i to jest ten budzik dla reszty. Jeszcze nie są do końca wybudzone, ale to tylko do chwili, w której słyszycie stuk - to stawiam talerz "dla Starych" poza kojcem, żeby nie przeszkadzały maluchom. Jak jest stuk, jest jedzenie! One to widzą po drugiej stronie szyby, tam się zbiegają, a potem już wnoszę, i resztę widzicie.
CZANKRA pisze:Dorszka a co ona takiego pysznego dostaly ze tak wszystko zjadly - wchodzac w czasie jedzenia co poniektore do miski przednimi lapami ?
To akurat nie było to, co tygrysy lubią najbardziej, kurczak podrobiony, jakbym dała wołowinkę, to jeszcze w ścieżce dźwiękowej nagrałyby się fantastyczne warczenia, i to wcale nie tylko chłopaków <lol> Ale dziś dzień kurczakowo-indykowy.
Na jedno posiedzenie idzie ni mniej ni więcej tylko kilogram mięsa, wszystko jedno, jakiego, i w tym kilogramie na ogół nie załapują się ani Borgia, ani Fado. Czasami zdarzy się, że coś zostanie, to niosę Fadusiowi, ale to marne resztki są, więc i tak trzeba mu robić coś osobno. <diabeł>