Strona 581 z 614

Re: Bentley - niebieski brytyjczyk

: 04 sty 2017, 14:40
autor: elwiska3
Super <tańczy>
Bentleyku dostałeś nagrodę za dzielność?

Re: Bentley - niebieski brytyjczyk

: 04 sty 2017, 14:43
autor: Miss_Monroe
Spóźniony prezent świąteczny tj. drapak Lui ma do Nas dotrzeć w tym tygodniu ;-)) Można go podciągnąć pod nagrodę <lol>

Re: Bentley - niebieski brytyjczyk

: 04 sty 2017, 14:45
autor: Limonka
Ktoś z forum ostatnio też był z 2 kotami oprócz Danusi, Yolla może? I nawet się śmiał, że dostał rodzinną zniżkę. ;-))
A u Ciebie Bentley stał? U nas z Sissi było na leżąco....Może to zależy czy kot jest w stanie wyleżeć czy nie?
Mnie tylko lekko zdziwiło, że w zasadzie nie było żadnego wywiadu, tylko pytanie o wagę (bo to jest jakoś istotne do przeliczania parametrów) i czy kot zdrowy. Powiedzmy, że ja z tych bardziej świadomych, więc gdyby mnie coś niepokoiło to sama bym powiedziała, ale czasami pytania potrafią nas nakierować na rzeczy o których byśmy nawet nie pomyśleli.

Co do pobierania krwi, to jakby co, dr Dominika w Canfelisie obłaskawi i nawet bardzo agresywnemu wampirowi pobierze (sprawdzone wiele razy). Ale jak na Bokserskiej jakoś dają radę, to wiadomo że najlepiej do jednego weta chodzić, bo wtedy kot zna miejsce i chyba jednak mniejszy stres.

Re: Bentley - niebieski brytyjczyk

: 04 sty 2017, 14:52
autor: Danusia
:radocha: :radocha:

Super kolejny pacjent doktora Niziołka <mrgreen> najważniejsze ,że serduszko Bentusiowe zdrowe <serce>

Doktor rewelacja moje oba łobuzy w gabinecie były mniej niż 40 minut łącznie z założeniem kart bez golenia bez stresu Koloruś był grzeczniutki ,a przede wszystkim koty nie zdążyły zostawić kłaków na stole ,a doktor bardzo dokładnie zbadał i jeszcze przejrzał wszystkie badania Kolorusia ,a ma grubą teczkę jest naprawdę świetny :ok:

To jeszcze wyniki Bentusiowe ? <ok>

Re: Bentley - niebieski brytyjczyk

: 04 sty 2017, 17:20
autor: fado123
Super Bentley tak trzymać <ok> <ok> <ok> <ok>

Re: Bentley - niebieski brytyjczyk

: 04 sty 2017, 19:54
autor: Miss_Monroe
Limonka pisze:(...)A u Ciebie Bentley stał? U nas z Sissi było na leżąco....Może to zależy czy kot jest w stanie wyleżeć czy nie?
Mnie tylko lekko zdziwiło, że w zasadzie nie było żadnego wywiadu, tylko pytanie o wagę (bo to jest jakoś istotne do przeliczania parametrów) i czy kot zdrowy. Powiedzmy, że ja z tych bardziej świadomych, więc gdyby mnie coś niepokoiło to sama bym powiedziała, ale czasami pytania potrafią nas nakierować na rzeczy o których byśmy nawet nie pomyśleli.
Bentley stał, uwierz, jego nie da się położyć ;-)) Na początku został porządnie zbadany, obejrzane zostały uszy, zęby, wymacany gdzie się dało itp <lol> Mi podejście doktora bardzo się podobało. Uważam, że ma lepsze podejście niż Garncarz, a przede wszystkim o wiele szybciej wykonuje to badanie.

My przy pobieraniu krwi robimy jedną próbę, jak nie wychodzi to Bentley dostaje narkozę. To jest najlepsze wyjście dla niego, nie ma co go dodatkowo stresować, a Bentley wpada w straszny szał i panikę. "Znajomość" kliniki nie zmniejsza stresu, do którego weterynarza by się nie poszło to zawsze jest stres, nie da się kota przyzwyczaić do gabinetu weterynaryjnego.
Dziś się udało, trzymałam go ja i druga Pani doktor, a Karolina pobierała krew. Bentley to jeden z najtrudniejszych pacjentów- kotów w tym (i nie tylko w tym ;-)) ) gabinecie. I to żaden zaszczyt dla mnie <lol>

Re: Bentley - niebieski brytyjczyk

: 04 sty 2017, 21:24
autor: Limonka
Miss_Monroe pisze: Bentley stał, uwierz, jego nie da się położyć ;-)) Na początku został porządnie zbadany, obejrzane zostały uszy, zęby, wymacany gdzie się dało itp <lol> Mi podejście doktora bardzo się podobało. Uważam, że ma lepsze podejście niż Garncarz, a przede wszystkim o wiele szybciej wykonuje to badanie.

My przy pobieraniu krwi robimy jedną próbę, jak nie wychodzi to Bentley dostaje narkozę. To jest najlepsze wyjście dla niego, nie ma co go dodatkowo stresować, a Bentley wpada w straszny szał i panikę. "Znajomość" kliniki nie zmniejsza stresu, do którego weterynarza by się nie poszło to zawsze jest stres, nie da się kota przyzwyczaić do gabinetu weterynaryjnego.
Dziś się udało, trzymałam go ja i druga Pani doktor, a Karolina pobierała krew. Bentley to jeden z najtrudniejszych pacjentów- kotów w tym (i nie tylko w tym ;-)) ) gabinecie. I to żaden zaszczyt dla mnie <lol>
Hmmm. To u nas nie było żadnego zaglądania w zęby czy uszy. Najpierw było osłuchanie płuc i serca stetoskopem a potem samo echo. Tu już sprawnie i bez golenia.
Nie żebym się przejmowała, bo i tak za 2 tygodnie jedziemy do naszej Dominiki zrobić okresowo krew, a Dominika przy każdej wizycie zawsze ogląda zwierzaki od stóp do głowy, więc Sissi to nie ominie i tak :-) Ale zakładałabym, że zawsze powinno to wyglądać tak samo (zwłaszcza że w poczekalni nikt nie czekał).

A co do krwi, to spróbuj kiedyś u Dominiki, seriously. Bryśka to był syczący wąż zawsze na wizytach (ja sama bym się bała jej czasami wtedy dotknąć), a mimo to nigdy Dominice nic nie zrobiła, krew pobierała z asystentką z tylnej łapy w 3 minuty, nawet się kot nie zdążył zorientować.
Jedyne do czego trzeba ja było znieczulić to USG tarczycy, ale to badanie mało który kot daje sobie zrobić "na żywca" (trzeba bardzo mocno odgiąć szyję do tyłu co jest dla kota dużym dyskomfortem).

Re: Bentley - niebieski brytyjczyk

: 05 sty 2017, 01:48
autor: Dorszka
Moja pani kardiolog przeznacza dobre 15 minut na wywiad, bardzo dokładny, podczas którego, od niechcenia niby, przykłada stetoskop, i osłuchuje kota kilkakrotnie. Wywiad jest bardzo drobiazgowy, również "środowiskowy", czyli pyta o rodzeństwo, krewnych bliższych i dalszych, kota oczywiście, nie moich <lol> Moja poprzednia kardiolog, chociaż nazwisko ma znacznie bardziej znane od tej obecnej, poprzestawała na szybkim osłuchaniu, potem leżący, unieruchomiony kot był dość mocno golony, i miał USG. Obecna kardiolog nie goli, chociaż zawsze uprzedza, że gdyby futro było za grube, to będzie musiała (ale nigdy do tej pory nie było potrzeby, a przeniosłam do niej całą hodowlę 2 lata temu), i nie unieruchamia kota, jest badany w pozycji swobodnej, stojący, siedzący, jak mu najwygodniej. Badanie jest wielokrotne, pomiary powtarzane, żeby wykluczyć ewentualny błąd, i osłuchiwanie wielokrotne też temu służy (zapytałam kiedyś - niektóre koty mają szmer osłuchowy w pierwszym "odsłuchu", jeśli jest on wynikiem stresu, po jakichś 10 minutach, gdy pierwsza "fala uderzeniowa" minie, i kot się orientuje, że jednak nie zabijają, tętno i wszystko na ogół się uspokaja, i szmer znika, tyle, że żeby to wszystko móc stwierdzić, nie można działać w pośpiechu - u niej każdy kot ma zarezerwowaną godzinę na badanie).

Re: Bentley - niebieski brytyjczyk

: 05 sty 2017, 16:31
autor: Limonka
No nic, zobaczymy jak będzie następnym razem, a tymczasem wymacanie załatwi nasza Dominika. A może jak ja na początku powiedziałam, że kot jest Montegriowy, to dr stwierdził że wywiad już niepotrzebny <lol>

A zwracając wątek Bentleyowi, to jak tam wyniki krwi?

Re: Bentley - niebieski brytyjczyk

: 05 sty 2017, 21:24
autor: Miss_Monroe
Wyniki musiałam skonsultować z jedną, bardzo kochaną forumową Duszyczką :kiss: bo ja to się średnio znam. Jest bardzo dobrze, a wyniki nawet lepsze niż dwa lata temu <mrgreen> !

Mocz oddam do badania w przyszłym tygodniu.