Witajcie <mrgreen>
Wiem, że dawno się nie odzywałem, ale jakoś tak czas przecieka między pazurami, biegnie i biegnie, nie nadążam zwyczajnie. Mam teraz dużo towarzystwa, bo właściwie nie pozwalają mi się bawić tylko z Mniejszą Łaciatą, Duża mówi, że ją zamęczam, a ja przecież nic złego nie robię, tylko za nią biegam. Zapasy mi nie wychodzą, bo ona już nie taka słaba jak dawniej, i jak za bardzo się przytulam, to i syknie, i łapą machnie... Nie ma lekko...
Powiększyli mi mieszkanie - najpierw miałem OKROPNIE, wszędzie latały takie wiórki, podobne do tych, co mam w kuwecie. Duży robił mnóstwo ciekawych rzeczy, miał fajne maszyny, które robiły dużo hałasu i szurały. Okropnie był na mnie zły, że zamiast uciekać, to przychodzę i się gapię. To nie moja wina, że tak ciekawie wyglądało <diabeł> Najlepiej, jak na takich dużych balach coś sobie rysował i zaznaczał, to ja się potem w tym miejscu kładłem, żeby nie zapomniał, a on, że mu przeszkadzam. Najgorsza to Duża była jak zwykle, ale w końcu słyszałem, jak krzyczy nie na mnie, tylko na Dużego, że niby mi coś poobcina. Ja nie taki głupi, żeby mi obcinać COKOLWIEK, jestem grzeczny i nawet więcej mieszkania mam do biegania.
A z tej roboty Dużego to wyszło takie nowe miejsce, oni je antresolą nazywają. Tam całkiem spory pokoik, i lubię tam wchodzić, bo wysoko i wszystko widać. Co więcej, wstawili tam łózko, i Mniejszy stwierdził, że tam się bardzo dobrze śpi, i ja teraz znowu mam z kim spać!
Duża dzięki Mago zrobiła mi jedno zdjęcie w moim nowym mieszkaniu, mówi, że nie ma czasu na więcej, bo jakieś tłumaczenie znowu musi skończyć, żeby na jakieś wakacje wyjechać. Ale widziałem, że takim małym myszkom to robiła dziś i robiła <diabeł>
Groziła, że nie pokaże, bo nos mam mokry i wyglądam jak clown, śmieje się ciągle ze mnie, że mam problemy z piciem... Na szczęście tak głowę przychyliłem, żeby zasłonić oblaną szyję <mrgreen>
