Dziękujemy za odwiedzinki i tyle miłych słów.

U nas czas przedpowodziowy mamy już chyba za sobą. Teraz z kolei wszystko wokół powoli zamienia się w patelnię. To i następna historyjka jakby na czasie.
Jaśnie dostojny
- Tak sobie dumam i dumam i w końcu wymyśliłem, że jako pan i władca naszego ogrodu powinienem wreszcie doczekać się jakiegoś swojego… pomnika.
- Hę? To pewnie przez te upały takie odlotowe pomysły!
- O! Na przykład tak wyglądałbym chyba wystarczająco majestatycznie.
- A co ty tam, babo tak namiętnie pazurzysz?
- Pomyślałam sobie, że gdyby tak nieco zwęzić cokół w talii, to i sama figura władcy wyglądałaby na ciutkę mniej… egh… spasioną.

He, he, he…
- Baaardzo śmieszne, hłe, hłe, hłe…
- Jak będę potrzebował rzeźbiarza, to bobra se zawezwę.
- Nie, to nie! Łaski bez! Phi!!!
- Też coś! Widział kto wychudzonego władcę?
