Hehehe bez przesady do mnie nie trzeba się "przemycać" <lol>
Asiu z Janiołeczka wciąż <diabeł> wychodzi. Mści się strasznie na firance, ja nie wiem, chyba jakiś duch Brysi w niego wstąpił. A wczoraj asystował przy montowaniu szafki na buty w wiatrołapie i musiał wszystko z bliska zobaczyć, sprawdzić. Na koniec jak już stała (wysokość 108 cm) musiał koniecznie sprawdzić czy się da na górę wskoczyć, bo tam go przecież jeszcze nie było. Z efektów dźwiękowych wnioskuję, że mu się ten wyczyn nie udał <mrgreen> Nie było mnie przy tym, więc na oczy nie widziałam. Ale huk był solidny i se chłopak popiskał nawet.
Tamisiątko uznało, że to może być coś strasznego taka szafka i zaszył się w "swoim" pokoju podpierając rower stacjonarny. On całymi dniami biedaczek chodzi tam i podpiera ten rower. Już go biorę i zanoszę do nas do salonu, żeby nie siedział taki smutasek w ciemnym pokoju, ale on pobędzie 2 minuty i znowu idzie podpierać rower
No i złamał nas misiek z tym swoim wodopojem <mrgreen> Teraz rano poimy go z kranu, a wieczorem co chwilę też musimy odkręcać, bo siada i czeka.
Co do samej szafki to omijajcie szerokim łukiem jysk. Taka tandeta, że szkoda gadać i jeszcze na dodatek ubity front jednej szuflady mam
