Już PO

Po dotarciu do weta usłyszałam same "ochy i achy" na temat mojego kota. jaka to fajna, jak łądnie się usypia, a jeszcze łądniej wybudza itp

Siedziała moja bidula jeszcze otumaniona w transporterze, ale na mój widok podniosła się i popatrzyła swoimi bursztynowymi oczami. Zawinęłam ją z tym transporterem w koce i zaniosłam do auta.
W domu od razu zataczajac się wylazła z transportera (nie może na niego patrzeć chyba!) i ....poszła w długą. Pospacerowała niepewnie po salonie i przyszła do mnie na kanapę. Chciała sama wskoczyć, ale jej nie pozwoliłam, położyłam ją delikatnie obok, a ta....wlazła mi na kolana i poszła spac!
Po drzemce zjadła mokre (!) i teraz znowu śpi.
Nie udało się uchronić jej przed skakaniem, poszłam tylko na sekunde po herbatę do kuchni i jak wróciłam już siedziała na kanapie!
Ona jest niezniszczalna.
Jutro zastrzyk, w poniedziałek drugi i czekamy na ściągnięcie szwów

jak dobrze, że już PO, przeżyłam to strasznie...ja się nie nadaję!