Strona 7 z 14

: 06 sty 2011, 19:20
autor: Beatam
a my 14 lutego <mrgreen>

: 06 sty 2011, 19:46
autor: asiek
Vincent-zdrowiej kotku :kotek:

: 07 sty 2011, 18:16
autor: Marzena
Bardzo Wam wszystkim dziękuję.
Kocurek zaczął jeść. Nie bawi się, z trudem wchodzi nawet na kanapę.
Skóra mi cierpnie na myśl, że za dwa miesiące powtórka tego koszmaru. Kolej na Borysa. Nie wiem, może zmienić weta. A może Vincent jakiś szczególnie wrażliwy?
Pamiętam naszego pierwszego kota, który w pół godziny po zabiegu już biegał wesolutki.
Nie było żadnej rany, a u Vincenta czerwone, obrzmiałe.
Zastanawiam się czy go po prostu golarką nie poranili. Wasze też były golone?

: 07 sty 2011, 18:29
autor: madziulam2
nie! mój nie był golony
może warto kotka spakować i innemu lekarzowi pokazać??? korzystając z okazji że się ociepliło...

: 07 sty 2011, 18:45
autor: Marzena
Zaczekam. Myślę ,że wolnymi krokami zachodzi poprawa. Nie chcę w nerwach iść do innego weta, bo byłoby to jdnoznaczne ze zmianą stałego lekarza który naprawdę dotąd był rewelacyjny. Muszę ochłonąć.

: 07 sty 2011, 19:09
autor: Gosia i Ira
bidulek :-(
Trzymam kciuki za szybki powrót do formy

: 07 sty 2011, 19:19
autor: manita
moje były "wyskubywane"

: 07 sty 2011, 21:09
autor: Sonia
Mój Tami też był wygolony i też niestety troszkę mu chyba za mocno przejechali, bo po zabiegu zrobił mu się na kulkach taki duży strup. Też się bałam co to z tego będzie, ale sam wyschnął i po dość długim czasie odpadł po trochu. Ale tak generalnie, to nie cierpiał i nie zachowywał się tak jak Twój kotek. Normalnie chodził i na drugi dzień też normalnie jadł choćby nigdy nic. Nie miał trudności w chodzeniu i wskakiwaniu.
Może faktycznie lepiej iść z drugim kotkiem do innego weta. Jakiegoś polecanego. I najlepiej, gdyby to był specjalista chirurg.

: 08 sty 2011, 13:17
autor: Mago
Marzena, jak dzisiaj czuje się Vincent? Czy wszystko wróciło do normy?
Jeżeli kotek nadal jest apatyczny a w miejscu zabiegu utrzymuje się obrzmienie, zaczerwienienie to uważam, że wizyta u weterynarza byłaby wskazana. Za długo to wszystko trwa. Może wdał się jakiś stan zapalny.
Tak na odległość zawsze trudno jest doradzić :-| Ale to co piszesz brzmi dla mnie niepokojąco.

Co do zmiany weterynarza; na własnej skórze przekonałam się, że nie zawsze nasz ulubiony wet sprawdzi się we wszystkim. Moja cudowna wetka, która kapitalnie diagnozuje przypadłości Luniaka i bardzo sprawnie ze wszelkich kłopotów zdrowotnych ją ratuje kiepsko radzi sobie z pobraniem krwi. I po ostatnim razie już wiem, że pobierać krew będzie ktoś inny. Do niej pójdę z wynikami. To samo tyczy się kastracji. Możesz mieć fantastycznego weta do szczepień, odrobaczeń a mogło coś nie pójść idealnie przy kastracji.

Trzymam kciuki za Vincenta :kotek:

: 09 sty 2011, 17:00
autor: Marzena
Już prawie dobrze. Zmasakrowali kota golarką.
Ale obrzęk zszedł, jest strup. Goi się. Borys szczęśliwy z powrotu do formy kolegi. Ale zmiana weta do przemyślenia.