Jestem :-) I od razu biegnę do Was :-) I jest mi strasznie, strasznie miło <oops> Tyle życzeń... Dziękuję, dziękuję, dziękuję <pokłon> Jesteście przemiłe. Słów brak. Dziękuję
Było pięknie, magicznie, było tak, że nie zmieniłabym nic. Nawet pogodę polubiłam, bo zdjęcia jednak korzystniejsze wychodzą, kiedy słońce prosto w oczy nie świeci

Goście mniej zmęczeni, kiedy jest 15 a nie 30 stopni, pannie młodej wygodniej w kilkuwarstwowej sukience, no i panu młodemu w marynarce jest w sam raz :-) A przepraszam, jest jedna rzecz, która nie wyszła. Sesja z kotami się nie odbyła, nie mogę tego odżałować, jakoś wyjątkowo szelest mojej sukienki je przerażał
Zdjęcia z dnia strasznie ważnego jeszcze nie gotowe, więc póki co, wracam do poprzedniego wątku, czyli Leośka łażącego po murku. Teraz uwaga, bo nastąpi chwila mrożąca krew w żyłach <mrgreen> Kilka lat więcej doświadczeń i okazuje się, że murek to pikuś
