- dzięki dziewczyny, wielkie dzięki ...
:-) :-) :-) - noc przebiegła normalnie - Muffi spał ze mna w łóżku, na oparciu kanapy spał Vitek i Alma....o 6 rano obudziło mnie miauczenie Muffiego - on, porządny Niemiec- przyzwyczajony, że jego pancia dawała mu rano o 6 mięsko, więc się domagał.....no ale nowa pancia leniwa jest więc dostał tylko głaski i...poszliśmy spać dalej...
- koty to takie paskudy lubiace codzienne rytuały, więc z powodu Muffinka nie będe zmieniac przyzwyczajeń stada - moich zresztą też.

....chciałam trochę dłużej pospać, ale Sapo nie pozwolił- punktualnie o 9.00 połozył swoją morduchę na mojej twarzy i zaczął dobierać się do mojego ucha....
- wstałam i tak jak codzień wykonywałam nasze poranne rytuały - Muffin wszystko dokładnie obserwował,,,,a wiec poranne nizianki i głaski ( Muffi pomrukuje na koty czasami - ale czasami zapomina pomrukiwać....Elle podchodzi do Muffiego z tyłu bo może myśli, że to Alma ? - ale jak podchodzi z przodu to cichutko powarkuje na niego i jak na razie się mijaja z rezerwą,,,,ale nie ma żadnego syczenia ani łapoczynów, co dobrze rokuje na przyszłość.... :-)
- po niziankach wszystkie stfffory dostały smakusie ( dzisiaj kuchnia wydała owoce morza sheby, wołowinke w sosie sheby i tuńczyka bozzity), każdy jak zwykle w swojej miseczce i na swoim miejscu, Muffi dostał nową miseczkę i swoje miejsce do jedzenia - smakusie zostały pożarte przez wszystkich- i to prawie do końca,,,,moje stare zostawiły tylko odessaną z sosiku bozitę, a Muffin wyjadł wszystko, wylizał miseczkę i był bardzo zadowolony.....
- w domu panuje całkowity spokój, więc złożyłam duzy transporter, zlikwidowałam dodatkową kuwetkę i wszystko wróciło do normy - na razie Muffi śpi tam gdzie sobie wybierze- w starych legowiskach mojej bandy, ale niedługo przyjdzie przesyłka z jego nowym łóżeczkiem..... :-)
-odkurzałam mieszkanie - Muffinek nie boi się odkurzacza, jest już odważny i wyluzowany, wskakuje wszędzie, nie opanował jeszcze wskakiwania na hamaczek( ale ten oblegany jest cały czas przez Ellego) no i nie wskakuje jeszcze na szafy.....
- po powrocie ze spaceru piechowego Sapo obleciał wszystkie koty i Muffin nie chował się przed nim, pozwolił sie wylizać i nawet wywalił brzuchol przed Ropuszkiem,,,,mam wrażenie, że tych dwoje już łączy nić przyjażni,,,Alma i Vitek tez już się z nim bawili - ale piłeczkami, raczej- poza dotykiem noskami - to jeszcze nie było innych zbliżeń zabawowych...
- Tika zachowuje się normalnie- obwąchała "malucha", warknęła i...to wszystko...ją interesuje raczej spokój , wolne jej posłanko i miska ze smakusiami...
- Marra obwąchała Muffinka, prychnęła, obwąchała jeszcze raz, przycupnęła przy podłodze i zaczęła go świdrować oczami...ogonek niebezpiecznie bił końcówką o podłogę - Muffi przycupnął i zastygł nieruchomo - Marra wstała na łapki wygięła grzbiet - ziewnęła...jeszcze raz spojrzała na Baranka, przeszła tuż obok niego i całkowicie straciła zainteresowanie "małym"....tylko jak Muffin gania z piłeczką w zębach to Marra wskakuje na stół i dokładnie się wszystkiemu przygląda.....
- a Sapo, jak to Sapo- buchnął natychmiast jedną piłeczkę (ja przezornie kupiłam 4 nowe piłeczki, bo wiedziałam, że Ropuch zabierze jedną dla siebie) i zaczął ją memlac,,,ale po jakimś czasie podszedł do Muffinka i wypluł przed nim tą wymemłaną piłeczkę, jakby chciał powiedzieć" te, mały, sorki, ja tylko ją pożyczyłem na chwilkę, a teraz to już mozesz się niż bawić..."
- jednym słowem - wszystko wróciło do normy <serce> <serce> <serce>