
Witajcie kochani!
Dzisiaj mam mało pozytywne wieści

Bazyl po 3 tygodniach antybiotyku dalej chory, kipa w nosie jedynie już nie jest krwista oraz zrobiło jej się jakby mniej. Już bazyl nie zarzuca gilem z wysokości drapaka ( 150 cm) do podłogi. Gile się nie ciągną. Nie wiemy co dalej... czeka nas endoskopia która kosztuje z tego co się orientowałam ogromne pieniądze- dla mnie. Bo wiąże się z wyjechaniem do miasta oddalonego o 200 km w jedną stronę.
O 16 jadę znów do weterynarzy - muszą zobaczyć bazyla po 3 tygodniach i ocenić co dalej. Ryczałam pół dnia dzisiaj, bo Bazyl od jakiegoś czasu pięknie wita mnie w drzwiach, reaguje na imię i ogólnie wszyscy jak go poznają są oczarowani jego siłą spokoju. Wręcz zauroczy każdego ... a tak strasznie mi żal go że przez zaniedbanie poprzedniego właściciela Bazyl ma koci katar albo białaczkę czy nowotówór... bo nie wiadomo .. co dziwne Bazyl ma dobry apetyt, je i pije wodę w normalnych ilościach, nie chudnie i nie ma gorączki.
My tak kochamy juz tego pysia małego i nie wiemy co robić bo nasza kondycja finansowa jest fatalna ... jestem załamana.. proszę nich ktoś powie że będzie dobrze i Bazylek tak jak i Lila wygrzebie się z tego.
Czy znacie fundacje która mogłaby mi pomóc, chociaż częściowo pokryć koszta endoskopii?
Może spotkaliście się z tak uporczywym kocim katarem? Może macie pomysły czym go leczyć?
odpornościowe leki nie pomagają, antybiotyk celowany pomógł troszkę, nie mam pomysłu.. badania podstawowe ok