Strona 62 z 127

: 09 lut 2011, 17:15
autor: Dorszka
Nie można darować, bo badania ważne są :)

Moja wetka podaje to samo, co przepisuje się psom i kotom na Sylwesytra, tyle że ona podaje w zastrzyku, żeby podziałało od razu - nie lubię tego specyfiku, na tyle lat pobierania krwi u wielu kotów, uciekłam się do tego sposobu tylko dwa razy. Ale uważam, że niekiedy jest to mniejsze zło - niedobrze jest doprowadzić do sytuacji, w której kot zaczyna w obronie gryźć, bo taki kot, raz przełamawszy tabu, będzie już gryzł - wie, że to jest skuteczne. Dlatego tym razem po dwóch podejściach z Fado, kiedy zobaczyłam ten pierwszy błysk szaleństwa w oczach, od razu zdecydowałam się na taką "pacyfikację". Fado jest wielki i bardzo silny, nie gryzie, nie kłapie, jedynie odwraca się na grzbiet i próbuje uruchamiać łapy. Ale jest na skraju wytrzymałości, a kot, który przkroczy taki "próg adaptacyjny", jest już nieobliczalny, i zawsze z nami wygra - ugryzienie, odłożenie do transportera - dla niego to wygrana, zadziałało. Ale ja już po kilku latach potrafię ocenić z dużym prawdopodobieństwem, które zachowania są tylko straszeniem (dlatego uważam, że Gatta jest kotem "bezpiecznym", chociaż dla słuchającego za drzwiami... niezłe to było przeżycie zapewne), a które świadczą o tym, że kot traci nad sobą kontrolę. Uważam, że nie można do tego dopuszczać - może lepszym rozwiązaniem byłby taki worek, o którym pisze Mysza, ale moi weci nie mają. To, że kot jest w domu płochliwy, wcale nie przesądza o tym, jak się zachowa przy badaniach. Ja myślę, że poszłoby wszystko sprawniej u Harity, gdyby badania przynajmniej rozłożyć, a nie robić wszystkie na raz.

Vanicca, przepraszam za <offtopic> , już nie będę!

A Harita na zdjęciach piękna <zakochana>

: 09 lut 2011, 17:21
autor: Vanicca
Dorszka pisze:Oj trzeba pouczyć wetkę było... Szkoda kota, szkoda Was... Co ona przeżyła...

Dlaczego jej nie spremedykowaliście? Takim kotom pobiera się krew w taki sposób, nikt poważnie nie ucierpi, a kot ma stres na krócej - bo w domu, chociaż wychodząc z "pomroczności" też pewnie nie czują się komfortowo, to już wygłaskiwane na kolanach na pewno nie boją się tak potwornie. Jest pewna granica, poza którą nie robię badań na siłę. Muszę je zrobić, ale staram się nie przekraczać granicy, poza którą kot już się nie kontroluje, i w jego mniemaniu zwyczajnie walczy o życie.

Pomysł z pakietem... Same badania jak najbardziej, ale nigdy nie robi się tylu badań na raz, dla kota każde to przeżycie, one nie rozumieją, że to tylko chwilowa niedogodność. No i Harita ma dopiero trochę ponad rok, naprawdę aż tyle dobrodziejstwa nie było jej potrzebne. No, chyba że przy szczepieniach lekarkę coś zaniepokoiło.

No szkoda mi mojej córeczki.

Na drugi raz, wiedząc, że Harite tak bardzo reaguje na badania, napradę proponuję spremedykować. Wszystkim wyjdzie to na dobre.
Teraz to dopiero mam wyrzuty sumienia... :-(

Ja proponowałam "głupiego jasia", ale wetka wytłumaczyła mi, że lepsze będą 2 minuty tortur niż cały proces ze spremedykowaniem... A ja za długo nie forsowałam swojego, bo... po tej nieszczęsnej sterylce tak naprawdę boję się tych rzeczy... Wiem, że "Głupi Jaś" jest lżejszy a kot praktycznie przytomny tyle, że otumaniony i wiem, że przy sterylce Harity błąd był po stronie weterynarza, ale uraz w głowie jest :-( .

Harita przy pierwszych badaniach zachowywała się (jak na Brytyjską damę) naprawdę dobrze. Burczała trochę przy EKG, ale nie było to gorsze burczenie od tego jakie słyszę przy próbie wyczesania jej. RTG przebiegło całkiem spokojnie.
Moim zdaniem ona się wystraszyła przy tej pierwszej próbie pobrania krwi i to moja wina, że nie trzymałam jej dość pewnie.

Generalnie po powrocie do domu nic się nie działo. Podjadła, popiła, poprzytulała się, a później odespała. Jedynie w nocy, jak na nią, często mnie budziła i domagała się miłości.

Tutaj też takiego "ubranka" nie było, ale powiem wetkom o nim jak będę po wyniki.

: 09 lut 2011, 17:42
autor: Anka
musze pomyslec i może rozłozyc w czasie zmiany w domu stresujące i stresująca wizytę u weta, szczególnie, że minął rok od tych szczepien w wieku 3 miesięcy i chyba musimy go zaszczepic znow prawda?? No a u weta chociaż go zna i miejsce tez Lucek zawsze ma okropnie spocone stopy i jest dwa razy mniejszy niz normalnie...

: 09 lut 2011, 18:44
autor: Dracanka
Współczuję przeżyć,Olu...
Nie ma jednak tego złego-Harita żyje,jest już PO,a my ładnie powyciągamy wnioski z tej historii.

Piękna Futrzasta! Śliczny odcień futra w tym słońcu <zakochana>
Dla TŻta graty :winko:

: 09 lut 2011, 19:39
autor: Sonia
Dziewczyny zapytajcie weta o pobieranie krwi z tylnej łapy, to naprawdę jest dużo mniej stresujące. Kot nie wie co mu się w tyle robi i nie panikuje. U mnie nawet jednego miauka nie było, a co dopiero mówić o drapaniu czy gryzieniu.

: 09 lut 2011, 22:16
autor: nikaxx
Haricia przepiękna <zakochana>
Dla Tomka gratulacje :winko:
Ciebie ściskam nie martw się człowiek się uczy następnym razem będziesz już mądrzejsza o tą wiedzę :hug:

: 09 lut 2011, 22:29
autor: Vanicca
nikaxx pisze:Nie martw się człowiek się uczy następnym razem będziesz już mądrzejsza o tą wiedzę :hug:
Ano <oops> . Wysłuchałam jeszcze telefonicznych zapewnień od Dorszki, że to nie moja wina i trochę mi lepiej :-D .

: 09 lut 2011, 22:58
autor: Elwira
Biedna kicia.... :kotek:
Ale wszystko dobrze się skończyło :)....
Śliczna kiciuśka :) :)

: 10 lut 2011, 12:23
autor: Vanicca
Dzwoniłam po wyniki, wszystko jest w jak najlepszym porządku <mrgreen> . Jeszcze tylko siuśki w przyszłym tygodniu :-)

: 10 lut 2011, 12:50
autor: manita
<ok>