Kuchmistrzunio
- Co by tu począć z tak pięknie rozpoczętym dzionkiem? Hmmm…
- Może jakąś rybkę sobie złowię?
- Tylko którą by tu wybrać?
- O! Tamta tłuściutka będzie w sam raz.

Nawet i kęsek dla blondyny się znajdzie.
- Ale pod warunkiem, że solidnie przyłoży się do oczyszczenia trofeum z łusek.
- No dobra, Koko. Choć wiem, że jesteś krętacz, ale poświęcę się dla sprawy. Zaufam ci już… przedostatni raz.
- Ale ja sam, osobiście przyprawię tę delikatną strawę, OK? Mawiają, że to chłopy są najlepszymi kucharzami na świecie.
- Co ty nie powiesz!
- No i jak ci idzie z tym przyprawianiem, Koko? Zgłodniałam już nieco.
- Za momencik. Jeszcze tylko wyprowadzę górną nutę smaku.
- No nie wiem, jak by to… powiedzieć. Mamy mały problemik… Zabrakło mi, że tak to ujmę, eeee… materiału do dalszych testów.
