Jeszcze raz pięknie dziękuję w imieniu Gatona za wszystkie urodzinowe życzenia :-)
Zgodnie z obietnicą uwieczniłam dziś Gatonowe, roczne oblicze, o, proszę:
[center]

[/center]
Jak widać Dzieciną jest nadal, tyle, że wylewającą się z drapakowej tuby.
Ostatnio u nas jakoś wyjątkowo niefajnie się dzieje. Żałuję bardzo, że tak daleko mam do Dorotki od Guru i Hamsinki

Mogłybyśmy się umówić na zapijanie chorób wszelakich naszych futerek
Gaton postanowił mnie nastraszyć i przestał jeść. Wczoraj wieczorem zostawił na talerzyku połowę kolacji. Luna swojej nie tknęła, mimo, że dostali cosmę, którą lubią. Pomyślałam, że może coś z puszką było nie bardzo... Alarm mi się włączył, bo Gato do jedzenia zawsze pierwszy, ale uznałam, ganiąc samą siebie za sianie paniki, że to nic wielkiego.
Rano wszystko niby w normie, nałożyłam śniadanko, Gato pochłeptał i znów połowę zostawił... Przy tym wszystkim zachowuje się całkiem normalnie, za piórkami szalał równo. Na obiado-kolację dostał ukochana wołowinkę. Siedział nad nią i nic, nawet nie liznął
Nie mam pojęcia skąd ten brak apetytu. Może pobolewa go coś w pysiu i nie chce gryźć. Rozrobiłam mu z przegotowaną wodą gerberka z indyka. Karmiłam strzykawką i bez zmuszania zjadł prawie cały słoiczek. Może więc faktycznie coś boli w pysiu.
Jaka ja durna jestem

, trzeba było jechać dziś do naszego weta. Teraz siedzę i się martwię.
No nic, pojedziemy jutro
