Dziękuję Wam kochani, że troszkę za mną tęskniliście <oops>
Troszkę mi się teraz w pracy przynajmniej zluzowało, nie wiem jak długo, ale dobre i to.
A miśki, no co by tu napisać, łobuzy nadal <mrgreen>
Tami zaczął wychodzić ze swojej skorupy, pomału wraca mój dawny Tami, prawie codziennie pobawi się z nami i pobiega z Tobinkiem. Myślę, że dopiero teraz mogę powiedzieć, że proces dokocenia się kończy, a przecież Tobinek jest już prawie pół roku z nami. Cały czas się odchudzamy, oczywiście z marnym skutkiem, bo z 8 kg zeszliśmy na 7,8 kg, potem z racji coraz gorszej reakcji w kuwecie zrezygnowaliśmy z PoNa i przeszliśmy na Purizona. Już po pierwszych dniach mieszania karm od razu było widać poprawę w kuwecie, ale też znowu mieliśmy +100 g, teraz je już Purizona bez domieszki PoNa i o dziwo w sobotę było ważenie i mamy znowu -100 g, tak że nadal stoimy na 7,8 kg.
A Tobinek rośnie jak na drożdżach, mam wrażenie, że teraz w szerz, ma już 5,1 kg, jest strasznie wielką gadułą, wciąż coś sobie śpiewa i opowiada, a już obowiązkowo jak idzie do kuwety to najpierw musi ją ośpiewać, a potem wchodzi. Zawsze musi być wszędzie pierwszy i na bezczelnego pcha się, żeby tylko być przed Tamisiem czy to do głaskania jak wracamy, czy do okna jak otworzę. Nie możemy mieć nic kartonowego, bo on to zaraz na sieczkę zamienia, tak że skończył się kartonowy paśnik, bo wyjadł dziurę i Tami już się zmieścił. Teraz mamy cyrk na kółkach z tym jedzeniem. Tobinek jest wszystkożerny więc nie można na sekundę spuścić z oka swojego talerza, bo wiadomo, że już tam będzie kosztował Tobin. Oczywiście nadal lubi się wieszać na firance. Oboje uwielbiają się taplać w wodzie, więc jak myję gary w kuchni to mam dwóch asystentów, którzy siedzą i patrzą. Tobi na dodatek musi wszystko z bliska zobaczyć więc mi jeszcze głowę wsadza, żeby na dół zlewu patrzeć. Nie przeszkadza im zupełnie, że są cali ochlapani na głowie. Oba miśki dość często sobie razem pobiegają, ale niestety uwielbiają się podgryzać, szczególnie Tobi gustuje w podgryzaniu Tamisiowych łapek. Co się nagadam, że nie wolno, chyba ze 100 razy dziennie. To teraz często jak jestem w domu i widzę, to lecą na koniec korytarza, albo do innego pokoju i tam się podgryzają, żebym nie widziała.
Tobinek już też troszkę wydoroślał i potrafi już poczekać, jak macham myszką Tamisiowi, to Tobi leży i obserwuje, wcześniej to Tami nawet nie zdążył popatrzeć, a Tobinek już łapał myszkę całym sobą. Jestem bardzo ciekawa, jak się miśkom spodoba wyjście na dwór na trawkę. Już nie mogę się doczekać kiedy będę mogła posiać tą trawę. Ciekawi są bardzo, bo jak otwieram okno, albo drzwi to tak naciągają szyje i tak wąchają, że aż miło patrzeć. To by było na tyle, ale się rozpisałam <mrgreen> Fotek na razie nie mam nowych, chyba że coś uda się ze starych wyłuskać.
Chciałam jeszcze podziękować Wam za to, że jesteście, za to miejsce, gdzie mogłam poznać tylu wspaniałych ludzi, bo dzisiaj obchodzę małe święto, jestem sobie już tutaj z Wami 5 lat. Mogłam dzielić z Wami te radosne i te bardzo trudne dla mnie chwile, za co bardzo jestem Wam wdzięczna <roll>
Buziaki
