Frodo - Misiowe Marzenie, Vincent Ragella i Fricco Britabby
- Yola
- Posty: 480
- Rejestracja: 03 sie 2010, 09:32
- Kontakt:
- nataniela
- Hodowca
- Posty: 170
- Rejestracja: 21 wrz 2009, 11:41
- Hodowla: Britabby*PL
- Kontakt:
- Yola
- Posty: 480
- Rejestracja: 03 sie 2010, 09:32
- Kontakt:
- Gosia i Ira
- Hodowca
- Posty: 1683
- Rejestracja: 25 lis 2008, 11:49
- Kontakt:
- AgnieszkaP
- Agilisowy Rezydent
- Posty: 4857
- Rejestracja: 24 lut 2011, 16:16
- Płeć: kobieta
- Skąd: Warszawa
- Agnieszka7714
- Posty: 2450
- Rejestracja: 25 paź 2010, 09:42
- Płeć: kobieta
- Skąd: Wrocław
Jesteśmy, przepraszam, że nic wczoraj nie pisałam, ale emocji tyle, że padłam. Na szczęście Lila nie musiała mnie wyrzucać, ale maluchy są bombowe. Byłam w niebie jak obsiadły mnie te szkraby, siedziałam z nimi na podłodze, a płeć piękna skubała to sznureczek od telefonu, to zamek od swetra, to moje palce. Takie malutkie ciepłe ciałka skaczące dookoła, to było coś. <zakochana> . Do transportera wpakowały się po kolei, aż miałam tam 4 maluszki, a potem mamuśkę. Cichaczem chciałam zamknąć i uciekać, ale czujne oko Lili nie pozwoliło mi zwiać. <lol>
Joasiu, Twój Gucio jest jak obłoczek i kremowa kawka. Boski i taki och boski, że chciał razem z Grace wpakować się do torebki. Już go chciałam ukraść, ale wiadomo, mama Lila czuwała.
A Fricuś, hm, Fricuś miał nas w nosie i poszedł spać. Za to kudłata Frigunia oczarowała mojego Roberta i łaził z nią po domu na rękach i miział i głaskał i całował i jak odchodził, to prawie płakał, że jednak nie jest nasza. Ale ma dziewczyna charakter jedynaczki więc dobrze zrobiliśmy gdy w odpowiednim momencie zrezygnowaliśmy z kudłatki.
Do domu trafiliśmy spokojnie, Frycuś spał grzecznie w transporterze, od czasu do czasu przypominając, że jest puszczając bączki.
A w doku, oj to długa opowieść i chyba zacznę od początku.
Obawy miałam wielkie, bardziej bałam się Vincusia niż Frodzia, bo on to już przeszedł jedno dokocenie, więc wiadomo.
Pierwsza weszłam ja, rozebrałam się, postawiłam klamoty. Rewizja i wąchanie było natychmiastowe, po kilku minutach wszedł R i postawił zamkniety kontener na podłodze. Pierwszy zobaczył go pan V i zaczął obwąchiwać. I tu spodziewałam się jęków i wrzasków, a on tylko strzygł uszami i wąchał. No i się zaczęło, Fricco warknął syknął a mój biedny białas podkulił ogon i uciekł. <shock> . Bał sie go tak niesamowicie mocno, że po własnym terytorium poruszał się niczym jamnik i froterka do podłogi.
Frodo zajarzył po dłuższej chwili. Ma spóźniony zapłon. Otworzyliśmy drzwiczki i wtedy dopiero jak mały się poruszył, to zaczaił, że coś tam jest syknął dwa razy, a potem uciekł za szafkę i z partyzanta pirata zaglądał. Ja się spodziewałam dramatu, a dramat i bohater siedział w transporterze.
Potem było zapoznanie, tatuś chodził po mieszkaniu i takie tam, pominę, bo zajełoby mi to dużo czasu, ale mam tatusia pełną gębą w domu <lol> , który teraz odsypia.
Młody ma gdzieś rezydentów, to on jest panem sytuacji i przespał pół nocy u tatusia na głowie. Cieszę się, że moje chłopaki mają mnie nadal za super pańcię i spali ze mną czujnie obserwując malucha na głowie R. Teraz chodzą i tulą się do mnie <klaszcze> , a młody nadal w łóżku.
Tatuś półprzytomnie odsypia więc nakarmiłam juniorka z ręki, bo jeszcze się boi, głodny był masakrycznie. No i nadal pilnuje pana.
Cieszę się, bo Robert szczęśliwy, że rudy wybrał jego, zresztą nie było innej możliwości, bo my miałyśmy zakaz zbliżania się, więc mały nie miał wyjścia, przylgnął do tego kto był najbliżej.
A sam Fricuś to cieplutak kuleczka, mruczanus pospolitus i taki boski, że nie mogę napatrzeć się (oczywiście tylko z daleka, bo srogi wzrok pana i słowa a kysz nie pozwalają podejść bliżej) jego różowy nosek rozkłada mnie na łopatki. Kocham go bezgranicznie i ślepą utajoną
miłością.
Dziękuję Lilu za zaufanie i za kruszynkę, która jest boska i tak cudownie wychowana. Nie mogłam wymarzyć sobie lepszego bobaska.
Pozdrawiam, a fotki wkleję za chwilkę, bo muszę podłączyć aparat, a to troszkę potrwa.
Przepraszam z atak długi monolog, ale same wiecie, emocje wrażenia i jeszcze więcej wrażeń.
Joasiu, Twój Gucio jest jak obłoczek i kremowa kawka. Boski i taki och boski, że chciał razem z Grace wpakować się do torebki. Już go chciałam ukraść, ale wiadomo, mama Lila czuwała.
A Fricuś, hm, Fricuś miał nas w nosie i poszedł spać. Za to kudłata Frigunia oczarowała mojego Roberta i łaził z nią po domu na rękach i miział i głaskał i całował i jak odchodził, to prawie płakał, że jednak nie jest nasza. Ale ma dziewczyna charakter jedynaczki więc dobrze zrobiliśmy gdy w odpowiednim momencie zrezygnowaliśmy z kudłatki.
Do domu trafiliśmy spokojnie, Frycuś spał grzecznie w transporterze, od czasu do czasu przypominając, że jest puszczając bączki.
A w doku, oj to długa opowieść i chyba zacznę od początku.
Obawy miałam wielkie, bardziej bałam się Vincusia niż Frodzia, bo on to już przeszedł jedno dokocenie, więc wiadomo.
Pierwsza weszłam ja, rozebrałam się, postawiłam klamoty. Rewizja i wąchanie było natychmiastowe, po kilku minutach wszedł R i postawił zamkniety kontener na podłodze. Pierwszy zobaczył go pan V i zaczął obwąchiwać. I tu spodziewałam się jęków i wrzasków, a on tylko strzygł uszami i wąchał. No i się zaczęło, Fricco warknął syknął a mój biedny białas podkulił ogon i uciekł. <shock> . Bał sie go tak niesamowicie mocno, że po własnym terytorium poruszał się niczym jamnik i froterka do podłogi.
Frodo zajarzył po dłuższej chwili. Ma spóźniony zapłon. Otworzyliśmy drzwiczki i wtedy dopiero jak mały się poruszył, to zaczaił, że coś tam jest syknął dwa razy, a potem uciekł za szafkę i z partyzanta pirata zaglądał. Ja się spodziewałam dramatu, a dramat i bohater siedział w transporterze.
Potem było zapoznanie, tatuś chodził po mieszkaniu i takie tam, pominę, bo zajełoby mi to dużo czasu, ale mam tatusia pełną gębą w domu <lol> , który teraz odsypia.
Młody ma gdzieś rezydentów, to on jest panem sytuacji i przespał pół nocy u tatusia na głowie. Cieszę się, że moje chłopaki mają mnie nadal za super pańcię i spali ze mną czujnie obserwując malucha na głowie R. Teraz chodzą i tulą się do mnie <klaszcze> , a młody nadal w łóżku.
Tatuś półprzytomnie odsypia więc nakarmiłam juniorka z ręki, bo jeszcze się boi, głodny był masakrycznie. No i nadal pilnuje pana.
Cieszę się, bo Robert szczęśliwy, że rudy wybrał jego, zresztą nie było innej możliwości, bo my miałyśmy zakaz zbliżania się, więc mały nie miał wyjścia, przylgnął do tego kto był najbliżej.
A sam Fricuś to cieplutak kuleczka, mruczanus pospolitus i taki boski, że nie mogę napatrzeć się (oczywiście tylko z daleka, bo srogi wzrok pana i słowa a kysz nie pozwalają podejść bliżej) jego różowy nosek rozkłada mnie na łopatki. Kocham go bezgranicznie i ślepą utajoną
Dziękuję Lilu za zaufanie i za kruszynkę, która jest boska i tak cudownie wychowana. Nie mogłam wymarzyć sobie lepszego bobaska.
Pozdrawiam, a fotki wkleję za chwilkę, bo muszę podłączyć aparat, a to troszkę potrwa.
Przepraszam z atak długi monolog, ale same wiecie, emocje wrażenia i jeszcze więcej wrażeń.