Kochane, dziękujemy za troskę i kciuki
Krew - o ile to w ogóle była krew - po tym jednorazowym incydencie się, odpukać, nie powtórzyła. Przez parę dni było wzorowo, ale dziś rano była luźniejsza kupka. Możliwe, że od tych nagle zwiększonych ilości pasty, ale w gronie podejrzanych są też skrawki z kurczaka (choć sparzone) i saszetka, więc na wszelki wypadek przez parę dni będziemy mieć dietę chrupkową.
Rano, kiedy szykuję się do pracy, Eris broi i głupawkuje.
Dziś rano znalazła papierową torbę w przedpokoju:

A kilka dni temu odkryła zaciszny kącik za otwartą szufladą, musiałam ją stamtąd wywabić przysmaczkiem:
Bardzo chciałabym powrzucać jakieś porządne zdjęcia, ale albo nie mam czasu, albo nie ma dobrego światła. Wiecie, jaka pogoda w kratkę ostatnio. Może mi się uda niedługo coś popstrykać, żebym miała co w czwartek wrzucić
